Patrzysz na wypowiedzi wyszukane dla hasła: BPH Legnica
Temat: Prywatyzacja
Rząd sprzeda 10 proc. KGHM i 13 proc. Lotosu! Lista kluczowych spółek do prywatyzacji
Jak podaje :
PAP/ISB/TVN CNBC Biznes - 11-08-2009
Rząd zatwierdził we wtorek plan narodowej prywatyzacji, który zakłada sprzedanie 10% KGHM i 13% akcji Lotosu.
Prezentujemy listę kluczowych spółek, których prywatyzacja planowana jest w 2009 i 2010 r.
Po ogłoszeniu tej decyzji załamały się notowania na GPW. O godzinie 15.05 WIG20 notował spadek 2,19% i wynosił 2086,26 pkt.
- Zaktualizowaliśmy plan prywatyzacji na lata 2008-2011. Przewiduje on m.in. sprzedaż 10 proc. akcji KGHM, ale też udziałów w Lotosie, PGE i Tauronie - powiedział premier Donald Tusk na konferencji prasowej po wtorkowym posiedzeniu rządu. - Zdecydowaliśmy się na zwiększenie zakresu prywatyzacji m.in. z powodu ustabilizowania się sytuacji na giełdzie - dodał premier.
Na liście firm do prywatyzacji w latach 2009-2010 znajdują się 54 podmioty, w tym 15 spółek ma być sprywatyzowanych do końca 2009 r., a 39 - w przyszłym roku - podano w komunikacie Rady Ministrów.
Do prywatyzacji w tym roku przewidziano m.in. spółki: Enea, GPW i resztówkę (4,15 procent) Telekomunikacji Polskiej SA (TPSA).
Z komunikatu wynika, że w 2010 r. są przewidziane do prywatyzacji m.in. Tauron, KGHM, PGE, a także Lubelski Węgiel Bogdanka i Zespół Elektrowni Pątnów-Adamów-Konin razem z kopalniami zaopatrującymi firmę w paliwo oraz Zakłady Azotowe Puławy, Zakłady Chemiczne Police i Grupę Lotos.
Poniżej prezentujemy listę kluczowych spółek, których prywatyzacja planowana jest w 2009 i 2010 r.
- ENEA;
- tzw. I Grupa Chemiczna;
- Giełda Papierów Wartościowych;
- Telekomunikacja Polska;
- Mondi Packaging Paper Świecie;
- Wojewódzkie Przedsiębiorstwo Energetyki Cieplnej w Legnicy;
- Elektrociepłownia Zabrze;
- Nadwiślańska Spółka Energetyczna;
- Wojewódzkie Przedsiębiorstwo Usług Turystycznych;
- Fabryka "Sklejka-Pisz";
- Kopex;
- Gliwicka Agencja Turystyczna;
- Grupa Kęty;
- Zespół Elektrociepłowni Bytom;
- Cersanit;
- Elektrobudowa;
- Grupa spółek z programu NFI (17 spółek), pozostałe resztówki giełdowe (20
spółek z różnych branż), resztówki inne (44 spółki z różnych branż), grupa
spółek prywatyzowanych wg metody projektowej (12 spółek z różnych branż).
Kluczowe spółki przewidziane do prywatyzacji w 2010 r:
- Tauron Polska Energia;
- KGHM Polska Miedź;
- Polska Grupa Energetyczna;
- Energa;
- Pekao;
- Lubelski Węgiel "Bogdanka";
- ZE PAK;
- Kopalnia Węgla Brunatnego Konin;
- Kopalnia Węgla Brunatnego Adamów;
- Zakłady Azotowe Puławy;
- Telekomunikacja Polska;
- Grupa Lotos;
- Zakłady Chemiczne Police;
- Mennica Polska;
- Kopalnie i Zakłady Chemiczne Siarki "Siarkopol" w Grzybowie;
- Huta Stalowa Wola;
- Ruch,
- Towarzystwo Obrotu Nieruchomościami AGRO;
- BHwW;
- Zakłady Tworzyw Sztucznych "Gamrat";
- BZ WBK;
- Centrozłom Wrocław;
- Intraco;
- Warszawski Rolno-Spożywczy Rynek Hurtowy;
- Remag;
- Polska Żegluga Bałtycka;
- Zakłady Graficzne "Dom Słowa Polskiego";
- Nadwiślańska Spółka Mieszkaniowa;
- BPH;
- Zespół Uzdrowisk Kłodzkich;
- Zakłady Górniczo-Metalowe "Zębiec";
- Fabryka Osłonek Białkowych "Fabios";
- Cefarm-Rzeszów;
- Wytwórnia Sprzętu Komunikacyjnego "PZL-Kalisz";
- Lubuskie Zakłady Aparatów Elektrycznych Lumel;
- Azoty-Adipol;
- OBR Przemysłu Rafineryjnego;
- Zakłady Górniczo-Hutnicze Bolesław;
- Przedsiębiorstwo Obsługi Cudzoziemców Dipservice;
- resztówki inne (20 spółek z różnych branż), grupa spółek prywatyzowanych wg
metody projektowej (33 spółki z różnych branż).
Temat: ..PRYSNĄŁ CZAR...
Artykuł red. Stanisława Michalkiewicza. Spojrzenie na aferę bankową z przymrużeniem oka.
"Ach, gdyby Pan Lejb Fogelman przeszedl na nasza strone
Nadwiślańska afera profumo
Stanisław Michalkiewicz
Nareszcie i nasz tubylczy kraj dorabia się afer na poziomie. Kiedyś, w koszmarnych latach pierwszej komuny gryźliśmy palce z zazdrości, czytając o aferze Profumo, od której trzęsła się cała Wielka Brytania. Wtedy chodziło o to, że tamtejszy minister obrony w chwilach wolnych od urzędowych obowobie z niejaką panną Keller Krystyną. Wszystko byłoby w jak najlepszym porządku, gdyby nie to, że tylko w dni nieparzyste. W dni parzyste bowiem panna Keller oddawała się karesom z attache wojskowym ambasady sowieckiej. Najwidoczniej sowieta pokochała bardziej, bo to jemu przekazywała wszystkie rewelacje, jakie udało się jej wyciągnąć od Angielczyka podczas miłosnych uniesień, a nie odwrotnie. U nas nic podobnego zdarzyć by się nie mogło. Generał Jaruzelski, pracowicie wspinający się po szczeblach razwiedki, ściśle przestrzegał wojskowego regulaminu służby garnizonowej. Meldunki sowietom składał drogą służbową i nie potrzebował do tego pośrednictwa żadnych panienek. Trzeba aż było, żeby Lechu skacząc przez płot, rozdarł sobie kalesony, od czego komuna tak się wystraszyła, że zrobiła transformację ustrojową, dzięki czemu i my doczekaliśmy się własnej afery Profumo.
Tak się bowiem złożyło, że tubylczy rząd sprzedał w swoim czasie bank PeKaO z jego prezesem Janem Krzysztofem Bieleckim bankowi UniCredito, którego prezesem jest pan Aleksander Profumo. Bank PeKaO był jednocześnie właścicielem akcji Banku Przemysłowo-Handlowego, w czym tkwiła głęboka myśl, jaką wyraził kapitan Ryków: "zaplątaj dobrze węzeł, końce wsadź do wody", żeby nawet sam diabeł nie rozeznał się w stosunkach własnościowych; kto ile ukradł i gdzie właściwie schował szmal. W umowie prywatyzacyjnej zapisano wprawdzie klauzulę, że UniCredito przez 10 lat "nie będzie prowadził w Polsce działalności konkurencyjnej", ale co to właściwie znaczy? "Czy Senat zdecyduje tak, czy odwrotnie, to uzasadnienie znajdą już panowie koledzy z Wydziału Prawnego" - mawiał ks.prof.Stefan Pawlicki, nudząc się na posiedzeniach Senatu Uniwersytetu Jagiellońskiego. Kiedy więc teraz UniCredito postanowił przeprowadzić fuzję PeKaO z BPH, rząd zarzucił mu złamanie tego warunku umowy. Pan Aleksander Profumo nie tylko zareagował oburzeniem, ale podjął niezbędne kroki. Wśród nich najniezbędniejszym krokiem było zaangażowanie w charakterze doradcy doskonałego pana Lejba Fogelmana.
Pan Lejb Fogelman najpierw potrzebował urodzić się w Legnicy. Potem, kiedy partię ogarnęła fala antysemityzmu, skorzystał z nadarzającej się okazji do opuszczenia cudnego raju. W charakterze ofiary okrutnego reżimu, prawie że późnego wnuka Holokaustu, pan Fogelman podjął studia na uniwersytecie Yale, słynącym z przyjmowania ubogich uchodźców. Po skończeniu tej uczelni pokręcił się trochę tu i ówdzie, nawiązał pożyteczne znajomości, aż wreszcie powrócił do Warszawy w charakterze króla życia, szalenie imponującego tubylczym gojom. Ma znakomitą kryszę jako członek Rady Doradców Fundacji Edukacyjnego Centrum Żydowskiego w Oświęcimiu, więc może sobie znać i pana Żagla, i pana Kunę, i doradzać panu Kulczykowi, i w ogóle wszystkim, jako prawnik z firmy Dewey Ballantine. Czyż pan Aleksander Profumo mógł zwrócić się do kogoś lepszego?
Ma się rozumieć, że nie mógł tym bardziej, że wśród niezliczonych zalet i przymiotów pana Fogelmana jest również i ta, iż "osobiście" zna prezydenta Busha. Kiedy więc rząd znienawidzonego PiS uczepił się wspomnianej klauzuli, to pan prezes Profumo uznał, że dość już tych żartów z tubylcami. Nabrał do nich takiej abominacji, że kiedy okazało się, iż w Komisji Nadzoru Bankowego, której obrady miał zaszczycić swoją obecnością, zasiada niejaki Cezary Mech, tubylczy wiceminister finansów, to nie chciał nawet oddychać tym samym powietrzem, co to indywiduum. Tę prośbę miał przekazać panu prezesowi NBP Balcerowiczowi, z urzędu przewodniczącemu Komisji Nadzoru, sam pan Fogelman. Niektórzy twierdzą w związku z tym, że pan Fogelman "nakazał" panu prezesowi Balcerowiczowi usunięcie pana Mecha z posiedzenia Komisji, wskazując, że Regulamin Komisji Nadzoru Bankowego z 1998 r. nie daje przewodniczącemu prawa do usuwania któregokolwiek z jej członków. Ale kto by tam słuchał takich faszystowskich łgarstw! Czy to pan Fogelman rzeczywiście musi prezesowi Balcerowiczowi zaraz "kazać"? To już pan prezes Balcerowicz sam nie wie, co w takiej sytuacji powinien uczynić? "Policmajster powinność swej służby zrozumiał" - przypomina Adam Mickiewicz. Oczywiście, że wie i nie tylko wie, ale wie również, że w takich sytuacjach należy twardo stanąć na nieubłaganym gruncie niezależności i praworządności. Na wszelki tedy wypadek wybitni profesorowie prawa przygotowali mu podobnież aż cztery niezależne ekspertyzy potwierdzające nieubłaganie praworządny charakter uwzględnienia prośby przekazanej przez pana Fogelmana. Czy to byli ci sami sofiści, którzy podpisali protest przeciwko rządowi, czy jacyś inni - to nieważne, bo właśnie tymi ekspertyzami pan prezes Balcerowicz dźgał w oczy poselską i rządową tłuszczę, kiedy w straszliwej postaci objawił się w Sejmie, jako unus defensor praworządności i demokracji. Czy pani wicepremier Gilowska widziała kiedy jakąś ekspertyzę? Jasne, że nie, zresztą co ona tam może wiedzieć o finansach? Była dopuszczona do konfidencji z panem Lejbem Fogelmanem? Nie, a teraz jeszcze zadała się z faszystami! Więc tylko patrzeć, jak zostanie pogrążona, razem z całym tubylczym rządem, bo i Komisja Europejska daje do zrozumienia, że tutejsze umowy nie mają żadnego znaczenia w konfrontacji z tamtejszymi "standardami". A co to, czy pan Fogelman nie może, dajmy na to, zadzwonić i do pana Barosso? Jasne, że może tym bardziej, że przecież i panu Barosso nic co ludzkie, nie jest pewnie obce. Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło, bo nie tylko Unia Europejska ukazuje nam swoje ludzkie oblicze, ale przy okazji dowiemy się trochę więcej na temat nowych granic naszej suwerenności.
Dlatego nie ma powodów do niepokoju, nawet jeśli Sejm utworzy tę komisję śledczą do afery Profumo. Prezes Balcerowicz w grudniu i tak odejdzie, i kto wie - może pan Fogleman zrobi go plenipotentem UniCredito na Polskę, bo w co inwestować w tych zepsutych czasach, jeśli nie w niezależność i praworządność? Może nawet będzie skupywał od tubylczego rządu obligacje skarbowe, a w takiej sytuacji, to nawet pan Andrzej Lepper chodziłby wokół niego na zadnich nogach, żeby tylko się nam nie przeziębił. Już tam pan Fogleman pewnie o wszystkim pomyślał, bo 38 milionami gojów ktoś musi przecież zarządzać. Więc chyba zakończymy wesołym oberkiem?"
Powrót do góry

