Patrzysz na wypowiedzi wyszukane dla hasła: braci wierząc w sny
Temat: Jaki element dominuje w Waszych snach?
Gość portalu: Lilka napisał(a):
> W zasadzie to ja nie wierzę w sny,ale ostatnio zaniepokoiłam sie, gdyż śni mi
s
> ię ciągle to samo tzn. sny wracają co jakiś czas a przewijają się w nich
motywy
> : gwiazdy, jadę pociągiem, wypada mi ząb,mam romans z dużo młodszym facetem,
w
> snach bardzo często obecny też jest mój brat i jedna z kuzynek ( ciągle ta
sama
> ). Może w WASZYCH snach też ciągle coś natarczywie do Was wraca?Jak to
interpre
> tować. Dodam, że mam sennik, ale mało konkretny;)
sennikami sie nie przejmuj.
moj sen to mara prawie.Ciagle mi sie sni ze latam po ulicy ubrana tylko od gory.
To znaczy bez niczego od pasa.
I bardzo sie wstydze
ale ostatnio sie poprawia, bo probuje robic dobra mine do zlej gry, czyli
udawac, ze to jest OK, i ze swietnie sie z tym czuje. Ale nawet we snie wiem ze
to nie prawda.
ten sen powtarza sie natarczywie od lat
wiem, ze jest to sygnal ze jestem zbyt selfconscious, ale co z tym zrobic
Temat: drogie mamy- po "tamtej" stronie jest życie!
Myślę że to co napisłyście to wszystko prawda.
Ja po stracie dzieci chciałam wiedzieć czy tam gdzie są jest im dobrze.
I raz przyśnił mi się sen który cały był szary. Dokładnie, to co widziałam we
snie było ponure, szare. Śniło mi się ze zginął mój brat. Rodzice nie wedzieli
gdzie go szukać, ale wiedzieli że nieżyje. Potem widziałam scenę gdzie oboje z
mężem jedziemy naszym samochodem a na tylnym siedzeniu siedzi mój brat, który
we śnie zmarł. Siedzi i uśmiecha się (ma śliczny biały uśmiech - kontrast do
całego snu) i mówi że on wie (a przecież nie żyje) że moim Aniołkom jest tam
dobrze.
Ja wierzę że to był znak od moich Aniołeczków, że ima naprawdę jest tam dobrze.
Wierzę również w to, że czuwają nad nami. Jakiś czas temu rozpoczęłam nawet
taki wątek. Ja tego doświadczyłam. Pisałam tam o tym że zgubiłam na solarium
zegarek (bardzo drogi) i bałam się, że więcej go nie zobaczę. Przez chwilkę
pomyślałam, że moje Aniołki na pewno czuwają. I tak też się stało. Jakież było
moje zaskoczenie gdy pani w solarium oddała mi zgubę.
Miałam więcej takich zdarzeń. Choć ktoś może powiedzieć że to przypadki,
szczęście ja wierzę że to właśnie oznacza "po "tamtej" stronie jest życie!"
Pozdrawiam.
Calineczka
Temat: Jaki element dominuje w Waszych snach?
Jaki element dominuje w Waszych snach?
W zasadzie to ja nie wierzę w sny,ale ostatnio zaniepokoiłam sie, gdyż śni mi się ciągle to samo tzn. sny wracają co jakiś czas a przewijają się w nich motywy: gwiazdy, jadę pociągiem, wypada mi ząb,mam romans z dużo młodszym facetem, w snach bardzo często obecny też jest mój brat i jedna z kuzynek ( ciągle ta sama). Może w WASZYCH snach też ciągle coś natarczywie do Was wraca?Jak to interpretować. Dodam, że mam sennik, ale mało konkretny;)
Temat: Zamach w Londynie a sny
ja mam brac cokolwiek na swoje sumienie???
To jest miejsce dla ludzi doroslych anahello, a przynajmniej tak myslalam. Jeli
komus obecna sytuacja na swiecie nie spedza snu z powiek, a zacznie sie dopiero
bac bo JA to napisalam- to cos tu chyba nie jest tak. Uwazam, ze przesadzasz,
chyba nie wierzysz w ludzi, ich intetelekt, wlasny osad i dojrzalosc. Pozdrawiam
Temat: Uczulenie w ciazy
Mam uczulenie na roztocza i w ciąży brałam tylko wapno - to można, przynajmniej
tak twierdzi mój lekarz. Oprócz tego zalecił w malutkich dawkach Hydroksyzynę -
ona działa antyhistaminowo i uspokajająco, więc jeśli brać, to przed snem (ale
niezbyt często). No i pozostaje homeopatia - w zasadzie nie wiem, czy w nią
wierzę ale np. dość dobrze działały na mnie krople Euphorbium Compositum -
fakt, że moja alergia nie jest chyba zbyt silna i ujawnia sie okresowo
(aktualnie mam spokój
Temat: Zimowa depresja - RATUNKU!!!
Zimowa depresja - RATUNKU!!!
Mam dość tej pory roku!!! Coraz bardziej mam wrażenie, że trwa trzy czwarte
roku, a potem tylko jedno małe mgnienie lata i znowu chłody, deszcze, błoto,
zimno przenikające do szpiku kości, śniegi, mrozy... AAAAAAAAAAAAAAA!!!!!!
Już miałam nadzieję, że będzie po wszystkim, śnieg się zaczął roztapiać,
słońce nawet nieśmiało zaczęło świecić, a tu proszę - od początku śnieg,
wiatr, zimno jak w chłodni... ja już dłużej nie mogę! Muszę się poważnie
przekonywać, żeby wstać z łóżka, gdy za oknem szaro, buro i znowu czeka mnie
co najwyżej rozgrzewanie się herbatą cały dzień. Czuję się jak zombie, albo
niedźwiedź, któremu nie dadzą zapaść w sen zimowy, tylko zmuszają do
aktywności. Są na to jakieś naświetlania, albo może witaminy, które można
brać? Nie wierzę, że to nieuleczalne, w końcu nasi przodkowie jakoś sobie
radzili w tym klimacie, my też powinniśmy to jakoś znosić.
Temat: jak wzmocnić układ odpornościowy po leczeniu?
w czasie leczenia candidy nie poleca sie stosowania antybiotykow bo
one niszcza pozytywna flore jelitowa. Ja tez mam czeste
przeziebienia glownie zatoki ale zdarzaja sie tez porzadne grypy z
goraczka 40 stopniowa i bole gardla. Ale ja od prawie roku wogole
przestalam z tym chodzic do lekarza tylko lecze sie srodkami
domowymi tzn sen, duzo pic, glownie herbate z utartego imbiru,
plukanki gardla naparem z szalwii lub eukaliptusa, inhalacje
rumiankiem, czosnek, cebulka itd. Wierz mi nie trzeba brac
antybiotykow na zapalenia oskrzeli. Trzeba to poprostu wychorowac w
domu. Czosnek to naturalny antybiotyk i ten mozna stosowac. Jezeli
chcesz wyleczyc grzybki to trzeba stosowac diete, probiotyki oraz
naturalne lekarstwa ewentualnie nystatyne.
Temat: Dobranoc
Wariatka
Słowa i muzyka: Tamara Kalinowska
Ja jestem wariatką tej wioski
Ach, księżyc gdy wyjdzie na nów
Ja śpiewam do nocy
Ja śpiewam dla krów
Ach, księżyc
Ach, nów
Ja jestem wariatką mocarną
Ja siłę za chłopów mam dwóch
Robota się zbliża
Hołubią mnie znów
Ach, księżyc
Ach, nów
Robota się zbliża
Hołubią mnie znów
Ach, księżyc
Ach, nów
Gdybym dobrze miała w głowie
Tak jak siostra ma lub brat
Nie wierzono by połowie
Moich cnót i wad
Gdybym w głowie dobrze miała
Tak jak sąsiad, albo wuj
Co niedzielę w mszy płakała
Może Bóg odnalazł by mnie mój
Ja jestem wariatką bez wiary
A głowa ma chora od snów
Na pamięć znam Paryż, Santiago i Lwów
Ach, księżyc
Ach, nów
Na pamięć znam Paryż, Santiago i Lwów
Ach, księżyc
Ach, nów
Ma kobiecość wyćwiczona
Twarda tak, jak skóra stóp
Moja głowa pomylona
Niespokojna, bez nadziei po grób
Gdybym mogła być normalną
W nocy spać, a we dnie szyć
Zimą wełnę prząść sprzedajną
Może kto by zechciał po mnie przyjść
Ja jestem wariatką tej wioski
Ach, księżyc gdy wyjdzie na nów
Ja śpiewam do nocy
Ja śpiewam dla krów
Ach, księżyc
Ach, nów
Ja śpiewam do nocy
Ja śpiewam dla krów
Ach, księżyc
Ach, nów
Temat: wiara w sny...
Bardzo ciekawy temat i duuużo do czytania;)
Co do świadomego śnienia – to tak, gotowość musi być. Są nawet specjalne
ćwiczenia, które pomagają ją osiągnąć. Czasem zresztą każdy z nas
ma „przebłyski” świadomości, będąc w marzeniu sennym. Mi przynajmniej się
zdarza podjąć ryzykowną decyzję i po cichu myśleć, że przecież to sen – nic nie
stracę, a może się czegoś dowiem.
Miałam też sny, które się sprawdzały i pewnie, gdybym nie mówiła o tym komuś,
sama bym w to nie wierzyła. Często, jak mieszkałam jeszcze w domu, opowiadałam
sny często bratu i bywało, ze to on mówił, ze „zobacz – śniło się Ci to”.
Najdziwniejsze, ze wszystkie te sny były związane z moim przyjacielem, albo
(dodatkowo) też z bratem. Gdy długo nie wiedziałam tego mojego przyjaciela
(zazwyczaj widywaliśmy się codziennie) to spotykałam go we śnie, a następnego
dnia, w podobnej sytuacji – w realu. Nadal wydaje mi się to dziwne…
A co do tłumaczenia snów… to chyba jest wiele teorii. Np. taka, ze marzenia
senne dzieci są bezpośrednie, a dorosłych ukryte (i tu pojawia się cała
dziwaczność Freuda, który oczywiście trochę przeholował, ale i racie swoje ma).
Odgadywanie znaczeń snów wg senników nie ma raczej sensu, ale wgłębiając się w
siebie, można coś z tego wyłuskać. Każdy z nas jest naznaczony jakimiś znakami.
I jak już pisał Spinoza – (parafrazując) – dwie osoby pacząc na to samo, mogą
widzieć co innego. Tak samo jest z symbolami sennymi.
Temat: "Słowo Złoczowskie"
Zerknąłem do internetu i widzę,że miałeś rację co do zasięgu tego pisma.Na pewno
docierało ono do mniejszości narodowości ukraińskiej na terenie naszej
dzisiejszej gminy,a w szczególności do księży greckokatolickich takich jak
proboszcz Łebedowicz z birczańskiej cerkwi.Duchowni ci z całą pewnością
przekazywali zawarte tam treści jako "święte słowa" swoim parafianom z nakazem
wdrażania w życie.W piśmie tym księża greckokatoliccy tak nakazywali kochać
swoich braci w tej samej wierze -Odezwa kapłana Unickiego zamieszczona w
"Złocziwśke Słovo" (Słowo Złoczowskie)
"kto w Boga wierzy, kto ma choćby tyle sił aby unieść rusznicę albo nóż, idź
przeciw lachom pijawkom, a Bóg odpuści Ci bracie twoje grzechy, jakbyś odbył
pielgrzymkę do Ziemi Świętej.... Pamiętajcie bracia i siostry, że
niedopuszczalnym grzechem jest dać choćby wody zranionemu lachowi...zabijajcie
ich we śnie...nie miejcie litości wobec nich.."
Dla niezorientowanych lach = Polak
Temat: tatuś...(*)
tatuś...(*)
Dokładnie 4 miesiące temu, 14 maja nagle zmarł mój kochany tatuś. Rak wątroby, zero objawów, szybka śmierć...Do dziś nie mogę się z tym pogodzić. Tłumaczę sobie jedynie tylko to, że jest w lepszym świecie, że nie cierpiał, że z mamą i braćmi do ostatniego oddechu trzymaliśmy Go za ręce. Bardzo chciałam, aby tata mi się przyśnił. I przez całe te 4 miesiące ani razu nie spotkałam Go w snach. Aż do wczoraj...Śniło mi się, że chciałam przytulić się do Taty, powiedzieć, że bardzo tęsknię i bardzo Go kocham, a On mnie odepchnął i odszedł...Nie potrafię zrozumieć tego snu. Mieliśmy ciepłe relacje, a ten sen był podły...Nie wierzę w internetowe senniki, ale może ktoś z Was doświadczył czegoś podobnego, lub wie, jak można taki sen interpretować...
Temat: Reinkarnacja - sa tu zwolennicy tej teorii?
Zabawie sie w krytyka - rozumowca, a co mi tam
lyche1 napisała:
> Wierzę w reinkarnacje i wędrówkę dusz. Co prawda mój brat kiedyś zadał mi
> pytanie na które nie znajduję wyjaśnienia ale przecież wiara nie polega na
> dowodzie tylko na wierze.
Zgadza sie: wiara to wiara, niemniej jednak jesli cos jest nie tak, bedzie katastrofa, i tak moim zdaniem
gdyby np. okazalo sie ze Jezus wcale nie zmartwychwstal, wiara katolicka stracilaby jakikolwiek sens
> Czy macie miejsce na ciele do którego nie dacie się dotknąć? Ja mam brzuch.
> Najśmieśniejsze jest u lekarza jak chce mnie zbadać:)) Nie dam się dotknąć za
> nic. Do prawdziwych awantur z mojej strony dochodzi gdy ktoś z nienacka złapie
> mnie z tyłu i przytuli. To ja. Moja kumpel nie da się tak samo dotknąć do szyi.
Zeby nie byc zbyt brutalnym: to jest raczej fobia niz dowod na reinkarnacje. Chociaz i u mnie jest takie
miejsce: bardzo niechetnie daje sie dotykac w pepek :))
> Poza tym sny. Często śni mi się II wojna światowa i bombardowanie. Pamiętam że
> w dzieciństwie chowałam się gdy leciał samolot (dostawczy który wydaje
> charakterystyczne dziwięki podobne do bombowców lub osobowy nisko lecący) O
> dziwo "współczesnych" odrzutowców wcale się nie bałam.
> To tyle na dziś Zmykam
A to juz raczej dowod, ze w dziecinstwie (badz nawet nieswidomie w niemowlectwie) ogladalo sie filmy,
ktorych dziecko nie powinno ogladac. Huki, wystrzaly wystraszyly biedna, mala lyche1 no i tak juz zostalo
:)))
Pozdrawiam, proszac jednoczesnie by nie brac mojej analizy zbyt powaznie
Losiu
Temat: Nocny dyżur:-)
pytania do księżyca...:-)
Nie wiem
co prawdą jest co złudzeniem
co dobrem jest jeszcze a co już złem
w co jeszcze można wierzyć w co już nie?
Nie wiem
czy wszystko mieć czy nic nie mieć
czy ważne jest to co wiem czy co mam
czy jedno drugim się zastąpić da?
Sen nie chce do mnie dziś przyjść
na słomiance u drzwi
księżyc przysiadł jak kot
świat taki łatwy za dnia
zbyt zawiły się stal
w tę bezsenną noc
Nie wiem
za mało chcę czy za wiele
szeroki świat wcale nie nęci mnie
do Tomaszowa wpadłabym na dzień...
Nie wiem
dla innych żyć czy dla siebie
czy cudzych spraw bagaż brać wciąż na grzbiet
czy własnym życiem wreszcie zająć się?
Sen nie chce do mnie dziś przyjść
na słomiance u drzwi
księżyc przysiadł jak kot
świat taki łatwy za dnia
zbyt zawiły się stal
w tę bezsenną noc
Nie wiem
co prawda jest co złudzeniem
co dobrem jest jeszcze a co już złem
w co jeszcze można wierzyć w co już nie?
Temat: Dobranoc Białostotczanie
Dobranoc
[Piosenka z niekończącej się drogi]
muz.W.Juszczyszyn
sł. J. Cygan / J. Filar
Niejeden marcowy stopniał śnieg
Urodzaj i susza wiedli spór
Gdy z domu ruszyłem sam
Nie zliczysz tych wszystkich drzew
Z których spadłem.
Nie mogłem za długo nigdzie być
Choć tyle gościnnych stało drzwi
Już dusił się w szafie płaszcz
Już myśli kazały świt w drodze witać.
Wierzyłem, że zdobyć mogę świat,
Że rzucę go pod nogi
Mijałem ludzi jak domy o białych oknach.
Wierzyłem, że zdobyć mogę świat,
Cóż, zostały zdarte buty,
I coraz to grubszy zeszyt zapisany.
Po drodze, co wiodła mnie od lat
Przede mną byli ludzie i świat
Do których mnie zbliżał czas
W muzyce każdego dnia, w każdym słowie.
Raz w nocy wyśniłem dziwny sen,
Że wracam, choć idę wciąż przed siebie
Ta myśl mi nie daje spać
Powraca jak chleba smak - niespodzianie.
Wierzyłem, że mogę zdobyć świat,
Cóż, zostały zdarte buty,
i coraz to grubszy zeszyt zapisany.
Dziś drogę jak płaszcz swój stary znam,
Dziś tak lubię ją jak brata,
Zostawcie otwarte domy, wpadnę przed nocą ...
Temat: SEN 10-miesięczniaków
Mój Mały skończył wczoraj 10 mies. Chyba od zawsze zasypiał sam (było mi
łatwiej o tyle, że nie karmiłam piersią). Oczywiście bywają dni, kiedy ma
problemy z zaśnięciem i wtedy ja albo mąż (częściej mąż) mu towarzyszymy, ale
generalnie zasypia sam. Nasze zasady : zawsze w łóżeczku, żadnego noszenia na
rękach, ciemno, w miarę cicho, otwarte okno. Kąpiemy go ok. 19.00-19.30, mleko -
ok. 180 ml o 19.30-20.00. pogada sobie potem do siebie z 10 -15 min. i śpi.
Jeśli nie może usnąc, wstaje, szuka sobie rozrywki, to wchodzimy, tłumaczymy mu
cichutko, że jest noc i trzeba spac, kładziemy go, kołderka i wychodzimy z
pokoju. Owszem bywa, że trzeba wejsc i z 10 razy, ale nie trwa to nigdy dłużej
niż 20-30 min. Podkreślam, że to rzadziej, najczęściej zasypia normalnie. Śpi
do 6.30. Już nie pamiętam, kiedy skończyliśmy z karmieniem nocnym. Chyba w 5
mies.
To budzenie w środku nocy jest o tyle dziwne, że przecież on jest strasznie
najedzony przed snem, więc aż mi się wierzyc nie chce, że jest głodny
(aczkolwiek każdy jest inny ). Może tęskni po prostu za Wami i waszym
łóżkiem ? Ja bym go jednak przestała brac do łóżka i dawałabym mu tylko pic w
nocy jak się obudzi, w końcu sie uda, choc wiem, że jak się człowiek budzi o 2
w nocy to ostatnia rzecz na jaką ma ochotę to wisiec z butelką na poręczy
łóżeczka
Życzę powodzenia !
Temat: senność i bezsenność
oho widzę że nie jestem sama. dziś synek obudził mnie o 2, potem zasnął a ja do
rana się turlałam tylko czasem przysypiając na chwilkę. gdy wreszcie zasnęłam o
4:30, za godzinę już była pobudka ze strony mojego skowronka. kładę się
codziennie o 21 żeby choć tych parę godzin snu mieć. we wtorek idę do ginki,
może mi zapisze jakieś leki? wiem że można brać relanium i hydroksyzynę. niby
nie powinno się nic brać w 1 trymestrze ale wykończę się w ten sposób...
Hejjkum ja nie bardzo wierzę w psychologiczną pomoc, chyba że Twój niepokoj
jest związany z jakimś konkretnym problemem. u mnie przyczyną jest po prostu
przeciążenie i emocje. nie widzę jak to zlikwidować.
Temat: cukrzyca u jednej z blizniaczek
Wiedza naszego spoleczeństwa na temat różnych chorób jest zatrważająca.Sama
wiem coś o tym , bo mój synek rok temu zachorował na padaczkę i od tego czasu
wiele się zmieniło w naszym życiu.Jest to jedna z najłagodniejszych postaci
tej choroby - ataki kilkudziesięciosekundowe ma tylko w pierwszej godzinie snu -
(do tej pory bylo ich 6). Ale musi brać leki i powinien uważać na duży wysiłek
fizyczny (hiperwentylacja może spowodować atak). Tylko jak to wytłumaczyć 9-
letniemu chlopcu, który kocha biegać, grac w piłkę, wariować na dworzu...?
Czasami złości się na chorobę, na mnie, na cały świat. leki musi przyjmować
regularnie i to przez kilka lat albo i całe życie.
Na razie żyjemy normalnie tzn syn trenuje siatkówkę, piłkę nożną
(zrezygnowalismy tylko z judo - trener był niemiły i syn nie chciał już
chodzić), pływa, gra w komputer.A co będzie dalej - na to pytanie nikt nie zna
odpowiedzi.
A najgorsze w tym jest to ,że lekarze uświadomili nas, żebyśmy "nie chwalili
się" tą chorobą, bo ludzie klasyfikują ją z niedorozwojem, upośledzeniem
umysłowym ( syn jest wzorowym uczniem). Poza najbliższą rodziną, lekarzem i
wychowawcą syna nikt o niej nie wie. Jest to możliwe dzięki temu, że ataczki są
w nocy.
Marzeniem syna jest obóz, ale ja chyba umarłabym z nerwów. A poza tym , gdybym
powiedziała na co jest chory to, pewnie, by go nie chcieli wziąść.
Taki jest los nas , rodziców dzieci chorych i naszych dzieci.
Musimy wierzyć, że może niedługo ktoś wynajdzie jakiś skuteczny lek, bo w
zmianę naszego społeczeństwa jakoś nie wierzę...
Temat: czy śnią się Wam wasi bliscy ??
czy śnią się Wam wasi bliscy ??
Witajcie,
jak w temacie czy śnią się Wam wasi bliscy ? Czy przychodzą do Was we śnie z
jakas wiadomoscią ? co mowią wtedy ?
Mi kilka razy przysnila sie Moja Ukochana Mama i powiedziala, ze bardzo za
nami teskni, jest jej zimno tam gdzie jest i smutno, ale zawsze bedzie nas
kochac (mnie i mojego brata). Powiedziala to tak realnie, ze wierze ze to nie
byl wymysl mojego umyslu i odreagowanie we snie..
Jak jest u Was ???
Temat: Czy w ogóle istnieje "życie po życiu"?
Ciekawe to wszystko, co piszesz. Mnie też 2-3 osoby (bliscy znajomi) opowiadali
o podobnych przeżyciach, o wizytach osób zmarłych. Czytałam też o
wizualizacjach, rozmowach, telefonach, a przede wszystkim o snach. Jak już
pisałam, przestałam wierzyć w Boga po śmierci brata. Tak się stało i dzieje
coraz bardziej, i choć mi z tym źle, to nie zmuszę się do wiary. Szukam jednak
odpowiedzi na pytanie o życie po drugiej stronie, tęsknię do jakiegoś kontaktu z
bratem. Jeśli możesz coś jeszcze napisać z Twoich doświadczeń, napisz, proszę.
Temat: Reinkarnacja - sa tu zwolennicy tej teorii?
Wierzę w reinkarnacje i wędrówkę dusz. Co prawda mój brat kiedyś zadał mi
pytanie na które nie znajduję wyjaśnienia ale przecież wiara nie polega na
dowodzie tylko na wierze.
Moją wiarę w reinkarnację podtrzymuje taki fakt. Ma to wiele osób na pewno
wielu z was.
Czy macie miejsce na ciele do którego nie dacie się dotknąć? Ja mam brzuch.
Najśmieśniejsze jest u lekarza jak chce mnie zbadać:)) Nie dam się dotknąć za
nic. Do prawdziwych awantur z mojej strony dochodzi gdy ktoś z nienacka złapie
mnie z tyłu i przytuli. To ja. Moja kumpel nie da się tak samo dotknąć do szyi.
Wysnułyśmy więc teorię, że ktoś ją w poprzednim wcieleniu udusił a mnie zabił
niespodziewanym ciosem w brzuch.
Poza tym sny. Często śni mi się II wojna światowa i bombardowanie. Pamiętam że
w dzieciństwie chowałam się gdy leciał samolot (dostawczy który wydaje
charakterystyczne dziwięki podobne do bombowców lub osobowy nisko lecący) O
dziwo "współczesnych" odrzutowców wcale się nie bałam.
To tyle na dziś Zmykam
Temat: suplementy Amway Nutrilite
Nie ma tak zupelnie latwej i prostej odpowiedzi. Jednak w wiekszosci wypadkow
zazywanie suplementow jest niepotrzebne a bardzo kosztowne.
Prace naukowe na temat suplementow sa czesto dalekie od perfekcji. Prawie nie
ma dowodow, ze zazywanie witamin poprawia cokolwiek jezeli dieta jest w miare
dobra. Czasem wydaje sie,ze juz, juz cos jest by po kilku latach ocenic, ze byl
to tylko przypadkowy fluks. Tak bylo np z witamina E. Byl okres, kiedy uwazano,
ze witamina E wrecz przedluza zycie. Niektorzy zjadali jej dziennie nawet kilka
gramow. Obecnie wiadomo, ze nawet lekki nadmiar wit E zmniejsza (!!!) nasza
odpornosc. Teraz uwaza sie,ze witaminy moga zmnieszyc szanse na pewne choroby
oczu. Ale nie ma definitywnego dowodu.
Suplementy mozna i nalezy rozwazyc, jezeli podejrzewamy u siebie niedobor, np
niedobor witaminy D w okresie zimy, niedobor B12 jezeli jestemy wegetarianami
itp. Mozna tez sprobowac suplementow gdy mamy jakies objawy, choc jeszcze
daleko do choroby i sprobowac czegos zaleconego przez specjaliste od
suplementow czy herbologa na okres kilku tygodni.
Osobiscie nie wierze, ze nalezy brac suplementy codziennie. Wrecz przeciwnie,
brac je niekiedy falami a potem zrobic sobie przerwe.
Wazniejszy niz suplementy jest ogolny styl zycia, niski poziom stresu, ruch,
odpowiednia ilosc snu itp. Nie mozna dac sie zwariowac i zmanipulowac
specjalistom od marketingu.
Temat: Info dla niegrzecznych kierowców
croolick napisał:
> saviera napisała:
>
> > Ladnie to tak ostrzegac....;-)))
>
> Ja nie wierze w skutecznosc tych wideoradarow - baaardzo drogie zabaweczki
> Wielkiego Brata. Tyle ich jezdzi a jakos ciezkich wypadkow na drogach nie
ubywa
Jezeli chociaz jeden kierowca zdejmie noge z gazu obawiajac sie kolejnego
mandatu to juz sukces , o jeden wypadek mniej....
> - lepiej te kase wydac na porzadne szkolenia kierowcow i badania
psychiatryczne
> dla co niektorych uzytkownikow drog.
Zadne szkolenia , czy badania psychiatryczne tutaj nie pomoga....:-(((
Nie tutaj "pies pogrzebany"....;-)))
A mandaty i to wysokie poskutkuja napewno po pewnym czasie......"usadza"
temperamenty niegrzecznych kierowcow.....
Szybka jazda , jest problemem nietylko w Polsce , poza granicami kraju sytuacja
nie jest lepsza.....ale mandaciki pomagaja , oj pomagaja...zwlaszcza wysokie
A z drugiej strony to zawisc przeze mnie
> przemawia - JA TEZ TAK CHCE!!! CHCE SZALEC 3 litrowa V6 w pachnacej swiezoscia
> budzie BEZ OBAWY O MANDAT, WYPALAC HEKTOLITRY PALIWA BEZ USZCZERBKU DLA
WLASNEG
> O
> PORTFELA, I W TEN SPOSOB BEZSTRESOWO ZARABIAC NA ZYCIE! Tfu, to byl sen
> niecierpie munduru. F...K THE SYSTEM ;-)
Reszty komentowac nie bede....;-)))
Groetjes !!!
Temat: stacje bazowe telefonii komórkowej-zabijają
Słuchaj z Tobą jest coś jak z piosenki BEATY KOZIDRAK i BAJM: MYŚLI I SŁOWA:
Szklanka wody
SZKLANKA WODY
NIM PRZESTANIESZ BRAĆ
OBIECAŁEŚ SOBIE TO BYŁ OSTATNI RAZ
SPOJRZYSZ MATCE W OCZY
CAŁKIEM WOLNY TAK
OŁOWIANĄ CHMURĘ
POKONAŁEŚ SAM
NIE - NIE - NIE
NIE OBCHODZI MNIE
JAK NA IMIĘ MASZ
NIE OBIECAM CI
ŻE LEPSZY BĘDZIE ŚWIAT
WAŻNY JEST OCZU TWOICH BLASK
NIE OBIECAM CI
ŻE CZAS UKOI BÓL
WAŻNE ŻE JESTEŚ TU
SŁUCHASZ KIEDY ŚPIEWAM
JESTEŚ BLISKO MNIE
GDY CI PODAM RĘKĘ
MUSISZ WIEDZIEĆ ŻE
NIC JUŻ NIE JEST WAŻNE
NIC JUŻ NIE JEST SNEM
SPRÓBUJ MI UWIERZYĆ
ŻYCIE PIĘKNE JEST
myśli i słowa
KOCHAM CIĘ
UCIEKAJĄ MYŚLI ZŁE
ZAMIAST RÓŻ
MAGIA SŁÓW
KOCHAM CIĘ
CZASEM ZAPOMINAM, ŻE
TYLKO TO LICZY SIĘ
WIDZIAŁAM W TWOICH OCZACH TAMTEN BLASK
KIEDY MÓWIŁEŚ KOCHAM
PIERWSZY RAZ
MYŚLI I SŁOWA
BY ZNOWU BUDOWAĆ
NOWY DZIEŃ
WICHRY I BURZE
TO WSZYSTKO BY ZNÓW WIEDZIEĆ, ŻE
KOCHAM CIĘ
NASZA MIŁOŚĆ ZMIENIA SIĘ
TAK JAK MY
Z KAŻDYM DNIEM
TAK BARDZO KOCHAM CIĘ
WIERZĘ W KAŻDE SŁOWO TWE
GDY JESTEŚ TUŻ
OBOK MNIE
Temat: do osób które przeżyły stratę już dawno temu
Natko!
Czy prawie 6 lat od pierwszej straty to dużo? Nie wiem, ja czasem śnię o mojej
córeczce, wyobrażam sobie jak bawi sie z 4 letnim bratem. Czas nie zawsze
potrafi pomóc, u mnie po prostu powoli pozwolił mi nauczyć się z tym żyć. Są dni
gdy wszystko powraca, boli nadal, najtrudnie chyba zawsze było gdy traciłam moje
kolejne "kruszynki"( ostatnią 3,5 tygodnia temu). No i czasu nie mam zbyt wiele
na rozmyślania, z małym coraz to więcej kłopotów, ciągła bieganina od lekarza do
lekarza i tylko te noce...
Wiem, że to co napisałam nie pomoże, ale przytulam cieplutko i wierzę, że
nadajdzie taki dzień, kiedy i Ty nauczysz się z tym po prostu żyć- bo pogodzić
się nie można.
Pozdrawiam Ania ( mama chorego Mateuszka i 3 Aniołków)
Temat: forum nastrojowe cd... :)
....zajrzę cichutko do chatki, jesień wieczornie powitała wreszcie
deszczem..kapu, kap...dziś się światelko nie pali, zatem szybciutko napalę w
kominku, a potem zaparzę ciepłą herbatkę......mam ochotę znów popatrzeć w
pasjansa. karty układają się kolorami i figurami naprzemiennie, próbuję je
ułozyć, by wyszedł rozkład korzystnie....nie chciał wyjść, spróbuję jeszcze
raz.....zawsze kiedyś wychodzi :))))))
potem wsłucham się w słowa pieśni...
"Nagle się wali świat i jesteś sam,
pejzażyk szczęścia znikł wycięty z ram.
Diabeł go skradł.
Bóg, rad nie rad,
zamilkł, więc skąd brać moc.
Choć wokół chłód i noc,
trwaj!
Wszystko ma swój czas,
płacz i śmiech żyją w nas,
ważne, by wiedzieć że
nic nie jest na zawsze.
Każda noc ma kres,
cichnie sztorm w morzu łez,
żaden diabeł czy bóg
nie zniszczy w nas wiary,
że:
Wszystko czas ma swój
Przyjdzie śmiech, zniknie ból
ważne, by wierzyć że
nic nie jest naprawdę.
Złudą każdy dzień
Jawą każdy sen.
Zamknij oczy i patrz!
Anioły są w tobie! Jest inny świat! "
wyk.:Anna Dereszowska
ostatni łyk herbatki i wtulę uszko w kubusiową, a morfeusz pogłaszcze
powieki....dobranocek:))))))))
Temat: BEZSENNOŚĆ ZIMOWA II
Agnieszka Osiecka
"Długie te nasze jesienie"
Pora coś tam ogrodzić , usmażyć,
wynagrodzic,utulić,pomarzyć,
pora wrócić do własnych żon
czernieje klon...
Pora wrócić do dawnych rachunków
tych z gazownią i tych z Panem Bogiem,
pora wrocić do starych frasunków
juz mrozy za progiem...
Oj, dlugie te nasze jesienie
przedpokoje, przedsionki i sienie
przed zimą ostatnie postoje
niepokoje, spokoje...
Czas wyciągnąć obrączki z szuflady,
być gotowym na ważne narady,
pora zioła zaparzyć przed snem
pogwarzyc z psem...
Pora dziecku powiedziec, że tata
zaprowadzi je znowu do szkoły
wierz mi synku, ty będziesz miał brata
tak mowią Anioły...
Oj, długie te nasze jesienie
przedpokoje, przedsionki i sienie
przed zimą ostatnie postoje
niepokoje , spokoje...
Do spiżarni już pora coś wrzucić
żal wyżalić i smutki wysmucić
na sylwestra wykupić bon
dla żon, dla żon...
A gdy nazbyt zaboli to wszystko,
gdy zapłonie i skromność i pycha,
no to w końcu...do wiosny już blisko
już blisko, do licha...!
oj, krótkie te nasze jesienie
przedpokoje, przedsionki i sienie
przed zimą ostatnie postoje
niepokoje, spokoje..."
Temat: BEZSENNOŚĆ jesienna
*a mnie czegoś brak...
************************************************
Agnieszka Osiecka
"Długie te nasze jesienie"
Pora coś tam ogrodzić , usmażyć,
wynagrodzic,utulić,pomarzyć,
pora wrócić do własnych żon
czernieje klon...
Pora wrócić do dawnych rachunków
tych z gazownią i tych z Panem Bogiem,
pora wrocić do starych frasunków
juz mrozy za progiem...
Oj, dlugie te nasze jesienie
przedpokoje, przedsionki i sienie
przed zimą ostatnie postoje
niepokoje, spokoje...
Czas wyciągnąć obrączki z szuflady,
być gotowym na ważne narady,
pora zioła zaparzyć przed snem
pogwarzyc z psem...
Pora dziecku powiedziec, że tata
zaprowadzi je znowu do szkoły
wierz mi synku, ty będziesz miał brata
tak mowią Anioły...
Oj, długie te nasze jesienie
przedpokoje, przedsionki i sienie
przed zimą ostatnie postoje
niepokoje , spokoje...
Do spiżarni już pora coś wrzucić
żal wyżalić i smutki wysmucić
na sylwestra wykupić bon
dla żon, dla żon...
A gdy nazbyt zaboli to wszystko,
gdy zapłonie i skromność i pycha,
no to w końcu...do wiosny już blisko
już blisko, do licha...!
oj, krótkie te nasze jesienie
przedpokoje, przedsionki i sienie
przed zimą ostatnie postoje
niepokoje, spokoje..."
Temat: zadzwoniłam do lekarza...
w tym rzecz że nie brałam żadnego progesteronu do tej pory. Ale powiem Wam że
ten lekarz mój to prawdziwy cudotwórca po jednej tabletce luteiny wzietej koło
15 wczoraj w brzuchu cisza bólowo-skurczowa. Nawet wieczorem postanowiłam nie
brać lurteiny przed snem tylko postawiłam koło łóżka na wszelki wypadek jakby
się coś w nocy działo i wzięłam standardowo nospe i magnez. Pierwsza noc udał mi
się przepisowo przespać na lewym boku bez ciągnięcia, napinania i bólów!(
podłozyłam sobbie pod kregosłup i brzuch jasiek i może to pomogło) dziś rano
wzięłam luteine z poczucia obowiazku bo lekarz kazał ale nie mam zamiaru trzymac
tego pod językiem 3 razy dziennie.
Nie wierze że luteina pięcdziesiątka nagle mnie cudownie uzdrowiła, pewnie bez
niej tez już przechodziło. Oby tak juz zostało bo jestem teraz duzo
spokojniejsza a to pewnie działa jak błędne koło. ja się denerwuję, jestem
spięta, układ nerwowy jest spiety, macica sie kurczy ja się denerwuje itd.
Temat: bylismy w szpitalu na rota...
bylismy w szpitalu na rota...
trafilismy w piatek przelezelismy przez Swieta i az do wczoraj! Tomaszek
dosc schudl, Marta dala rade w domu... pilnujcie maluszkow, bo ja sama dotad
nie wierzylam, ze dziecko moze odwodnic sie w tak krotkim czasie! Tomaszek
ladnie pil, ale wymiotowal i mial wodniste kupki, wiec to co wypil, to pewnie
z naddatkiem oddawal jak po snie go zobaczylam, zalanego i na gorze i na
dole, bladziutkiego z zapadnietymi oczkami, myslalam, ze serce mi wyskoczy!!
wpadlam w panike, nie moglam slowa wykrztusic jak dzwonilam po pogotowie...
jeszcze jest bladziutki i slabiutki, ale juz jest ok!
uwazajcie na to swinstwo!! zawsze myjcie raczki i nie dawajcie dziecku nic
brac do buzi na placach zabaw, bo my wlasnie z placu musielismy to przyniesc...
Temat: nie mogę spać
To bylo napisane do Ria, ale wierze ze masz podobny problem, w koncu depresja to choroba o
okreslonych objawach. Musisz uzbroic sie w cierpliwosci brac ta fluo, sen powinien sie poprawic razem
z ustepowaniem depresji. Jezeli nie zadziala to probowac inny lek. No i dobrze jest nauczyc sie jakichs
relaksacji (jacobsona np, albo trening autogenny schultza ulatwiajacy zasypianie, jest do kupienia na
kasetach w ksiegarniach medycznych).
Temat: Wolna wola_do Tessy
Tym "głosem wewnętrznym" są własne pragnienia.Pragnienia te są kształtowane
przez społeczeństwo w którym żyjemy.Czasem nieświadomie przejmujemy styl
życia ,sposób myślenia ludzi z którymi mamy kontakt w życiu.
Na nasz światopogląd wywiera też duży wpływ prasa,telewizja,internet
Czyli świat w którym żyjemy.
Ale Paweł ostrzegał:
"I już nie dajcie się kształtować na wzór tego systemu rzeczy,ale się
przemieniajcie przezprzeobrażanie umysłu,abyście sami doświadczyli ,co jest
dobrą i miłą i doskonałą wolą Bożą".Rzymian 12:2
Zgodnie z tymi słowami ludzie wierzący w Boga nie mieli wzorować swego sposobu
myślenia na poglądach tego świata.Mieli raczej brać wzór ze zdrowych słów
prawdy zawartej w Biblii.Właśnie ta księga miała kształtować ich styl życia,
poglądy i wyznaczać cele.
Wizje i sny o pięknych kobietach,willach,drogich samochodach są zbyt
przyziemne
Temat: Forumowa Telenowela (odcinki)
Odcinek 5 - Teddy
Reżyser: David Lynch
Piżmak ma sen erotyczny - śni się jej Brad Pitt. Rano dzwoni do niej jej brat
Cze i pyta czy wypełniła już pita za rok 2002. Nikka spotyka swojego kolegę
basistę deadmetalowego i zirytowana jego kiepską grą rozbija mu instrument na
głowie. Rozbity instrument znajduje Gregkor i uczy się klangowania. Śledztwo
dotyczące Vulture'a od Coal Chambera przejmuje agent FBI Janek O. Madee zostaje
poproszona o rękę przez autentycznego Tonia Tajnera. Zamiast niego w kościele
zjawia się Teddy cały czas wierzący, że jest Toniem. As dołącza jako
klawiszowiec do zespołu THE US. Loveletter umawia się z Elentarii. Jaśka666
porywa UFO. Na jego pokładzie znajdują się już Mallina, Jack i jako special
guest star Kerry King.
www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=78&w=4492169&a=4504173
Temat: Info dla niegrzecznych kierowców
saviera napisała:
> Ladnie to tak ostrzegac....;-)))
Ja nie wierze w skutecznosc tych wideoradarow - baaardzo drogie zabaweczki
Wielkiego Brata. Tyle ich jezdzi a jakos ciezkich wypadkow na drogach nie ubywa
- lepiej te kase wydac na porzadne szkolenia kierowcow i badania psychiatryczne
dla co niektorych uzytkownikow drog. A z drugiej strony to zawisc przeze mnie
przemawia - JA TEZ TAK CHCE!!! CHCE SZALEC 3 litrowa V6 w pachnacej swiezoscia
budzie BEZ OBAWY O MANDAT, WYPALAC HEKTOLITRY PALIWA BEZ USZCZERBKU DLA WLASNEGO
PORTFELA, I W TEN SPOSOB BEZSTRESOWO ZARABIAC NA ZYCIE! Tfu, to byl sen
niecierpie munduru. F...K THE SYSTEM ;-)
Temat: Łotewscy Rosjanie protestują przeciw łotyszyzac...
Mentalnosc sowoka nie zmienia sie latwo.
Oni ciagle tkwiaw swym "snie mocarstwowym" i wierze w jezyk swiatowy
tzn.rosyjski.
Nie rozumieja, ze "to se ne vrati".
Lubie jezyk rosyjski, ale jego zasieg ulegl drastycznemu zmniejszeniu, czy to
sie naszym slowianskim braciom podoba, czy nie.
A raczej sie nie podoba.
Temat: Belissarius w Gdansku
Z cyklu: Mych myśli worek
Świat
Dawno temu przyszedł nowy świat na świat,
miał czyste pieluszki,
ssał małe paluszki,
tulił misia swego,
składał klocki lego,
uczył się przeciętnie,
grał na instrumencie,
nie wierzył rodzinie,
słuchał rocka chciwie,
aż raz kupił pięknej pani róży kwiat.
Świat pokochał z wzajemnością wspólne sny,
przewijał pieluszki,
całował paluszki,
słuchał swego szefa,
złe humory miewał,
obrósł w domu mury,
z rzadka skoczył w góry,
z synem pływał jachtem,
dostał tort i kartkę,
i hodował w swym ogródku białe bzy.
Świat ze światem żył potulnie za pan brat,
uczył wnuka nutek,
wnuk go nowych słówek,
wpadał do kasyna,
na rejs się zapisał,
poszedł bez radości
do domu starości,
miał krzywe paluszki,
w noc moczył pieluszki,
pewnej chwili ubył światu stary świat.
Temat: Tromysza i jej paka:-)
dzięki..ja wierze że tym razem miałaś proroczy sen i trzymam za ciebie kciuki,a
ty jak bedzie mogła potrzymaj troszke za mnie,oki?
Co do objawów to teraz nie mam żadnych!!W zeszły wtorek zaczęłam brac
duphaston,bo pojawiła się bladziutka druga kreska,wtedy zniknęły objawy!!
piersi po bokach troszke bolą i to wszysko,a tydzień temu beardzo ciągnęły
jajniki (to było tydzień po owu).
Buźka
Temat: telenowela o FORUM MUZYKA
Odcinek 5.
Reżyser: David Lynch
Piżmak ma sen erotyczny - śni się jej Brad Pitt. Rano dzwoni do niej jej brat
Cze i pyta czy wypełniła już pita za rok 2002. Nikka spotyka swojego kolegę
basistę deadmetalowego i zirytowana jego kiepską grą rozbija mu instrument na
głowie. Rozbity instrument znajduje Gregkor i uczy się klangowania. Śledztwo
dotyczące Vulture'a od Coal Chambera przejmuje agent FBI Janek O. Madee zostaje
poproszona o rękę przez autentycznego Tonia Tajnera. Zamiast niego w kościele
zjawia się Teddy cały czas wierzący, że jest Toniem. As dołącza jako
klawiszowiec do zespołu THE US. Loveletter umawia się z Elentarii. Jaśka666
porywa UFO. Na jego pokładzie znajdują się już Mallina, Jack i jako special
guest star Kerry King.
Temat: Do Kelo
Přes haličské pláně vane vítr zlý
to málo co jsme měli nám vody sebraly
jako taźní ptáci jako rorýsi
letíme nad zemí dva modré dopisy
Jestě hoří oheň a praská dřevo
ale uź je čas jít spát
tamhle za kopcem je Sarajevo
tam budeme se zítra ráno brát
Farář v kostele nás sváźe navěky
věnec tamaryąku pak hodí do řeky
voda popluje zpátky do moře
my dva tady dole a nebe nahoře
Jestě hoří oheň a praská dřevo
ale uź je čas jít spát
tamhle za kopcem je Sarajevo
tam budeme se zítra ráno brát
Postavím ti dům z bílého kamení
dubovými prkny on bude roubený
aby kaźdý věděl źe jsem tě měl rád
postavím ho pevný navěky bude stát
Jestě hoří oheň a praská dřevo
ale uź je čas jít spát
tamhle za kopcem je Sarajevo
tam budeme se zítra ráno brát
Jeszcze lecą skry jeszcze płonie drzewo
Niemniej czas już iść na sen
Gdzieś tam za wzgórzem jest Sarajewo
Tam jutro z rana zbratamy się
Przed chwilą przyjechałem, jako tako przetłumaczyłem końcówkę. Nie rób sobie
wielkich nadziei, tłumacz ze mnie żaden. Nohavicy tak naprawdę nie znam za
dobrze. Boję się kolejnej fascynacji, a taką był i jest Kryl. I powiem Ci nie
przyjemniejszej rzeczy, nie ma większej satsfakcji jak przy ognisku
wyrecytujesz braciom Czechom po czesku wiersz ich poety. Są doprawdy szczęśliwi
i wierzą że "braciszek" .... ech miało nie być polityki.
Temat: Dobranoc drogie Panie..
niezawodne lekarstwo na brak snu to tableki nasenne ala moja mama , dawal mi i
bratu po witaminie c na noc, jakos chyba do wieku 11-12 lat wierzylam ze biore
tabletki nasenne
Temat: Bardzo prosze o rade...
Mam podobne wrażenie, jak Aga co-jest-grane. Ta sama stylistyka, podobne błędy... Wcześniej na tym forum jakoś się nie przewijał temat opętania przez szatana, a teraz po raz drugi w ciągu paru dni...
Acha, a o prowokacji, którą podejrzewamy, po raz pierwszy napisała sama Weronika.
Ale pewności nie mam i być może jednak niesłusznie podejrzewam Weronikę.
Tak czy inaczej temat jest ciekawy.
"Moja droga" Lizaxo napisała: "Radziłabym Ci nie zaprzątać sobie tym głowy aby nie popaść w jakąś psychozę, ale najzwyczajniej zwrócić się o pomoc do Boga."
Dla osoby wierzącej zwrócenie się o pomoc do Boga jest na pewno dobrym rozwiązaniem. Modlitwa, którą jako niewierząca rozumiem jako czas skupienia, próbę zrozumienia swoich uczuć, poszukania przyczyny tego, co się wydarzyło. Myślę, że przyczyna takich stanów jest fizykalna, tak jak napisała Beta.
Kiedyś sama miałam problemy, które pewnie możnaby opisać jako opętanie, choć wówczas (na szczęście) nie przyszło mi to do głowy. Budziłam się z głębszego snu do półsnu, w którym odbierałam bodźce z otoczenia (czułam pościel, słyszałam odgłosy), ale nie mogłam się ruszyć, a wręcz przeciwnie - drętwiałam. Na odczucia z jawy nakładał się sen i np. ktoś się nade mną nachylał, głaskał po głowie, raz drzewo wyrosło w nogach łóżka. To było naprawdę przerażające. Czasem w tym półśnie (wtedy chyba głębszym) wstawałam, by zapalić światło i nigdy mi się to nie udawało. Później się dowiedziałam, że mój brat miał podobne sny-nie sny. Nie wiem, czy w te same noce, ale nie zdziwiłabym się, gdyby tak było. Bo u mnie to była psychiczna reakcja na silne napięcie, a to napięcie miało swoją przyczynę w tym, co się działo w naszej rodzinie. Po jakimś czasie potrafiłam przewidzieć, kiedy mi grozi taki półsen - byłam wtedy bardzo niespokojna. Nauczyłam się zostawiać w takie wieczory zapaloną lampkę nocną, głęboko oddychać przed snem i to pomagało. Próbowałam też znaleźć aktualną przyczynę mojego niepokoju.
Uważam, że modlitwa (tak jak ją rozumiem) może naprawdę pomóc, za to egzorcyzmy mogą być niebezpieczne i wpędzić osobę przeżywającą poważne problemy psychiczne nawet w psychozę.
Pozdrawiam świątecznie i pogodnie
Jagandra
Temat: LUTY 2004 - część II
No właśnie Joasia nie jesteś beznadziejna, Szymek jest chory i ty i on
jesteście zmęczeni. Mam nadzieję, że nosek jest cały a warga szybko się zagoi.
Zapuszczaj mu często solą fizjologiczną, Antosiowi to troszkę pomagało, no i
spał na poduszce.
A tak swoją drogą. Pamiętasz Antosiowe jesienne zdjęcie? To w liściach, w
sekundę po nim leżał twarzą w liściach, bo wyrodna matka nie złapała go,
niestety. A co by było, gdyby tam było szkło albo kamień albo nawet tylko
patyk? Szkoda myśleć. Antoś ryczał trochę ze złosci, trochę ze strachu, a
pewnie i z bólu, choć uderzył w poduszkę liści. Co gorsza zdarzyło mu się to
dwa razy i za każdym razem z mojej winy bo robiłam mu piękne liściaste zdjęcia.
Asia ja jestem z tych wierzących i zabobonnawych, miewam sny i w ogóle.
Ostatnio niewiedzieć czemu przyszłą mi na myśl (w śnie) siostra mojej babci,
niezbyt dobrze znana, a zmarła w dziwnych okolicznosciach. Po chwili na
pograniczu jawy i snu, zaczęłam przeraźliwie sie bać i nie byłam w stanie
ruszyć rękoma ani wypowiedzieć żadego słowa. Zaczęlam się modlić i po chwili
otworzyłam oczy. Całe ciało miałam zdrętwiałe i potwornie się bałam. Ja
tłumaczę sobie to w ten sposób, że jest listopad, czas szczególnej pamięci o
zmarłych i oni niejako przypominają o sobie.
a z innych historii niesamowitych - Brat mojej babci lubił sobie czasem
wychylić jednego i kiedy był w wiadomym stanie spotykała go kara ze strony
żony. Musiał spać w budynku gospodarczy. Pewnego dnia kiedy tak sie właśnie
działo zbudziła go jego mama a moja prababcia i porządnie osztorcowała, wujek
Jasiek pokornie wysłuchał tego co ma mu do powiedzenia i po chwili znów zapadł
w sen. Kiedy się zbudził szukał jej w domu, pytał sąsiadów czy matki nie
widzieli. Żona popukała się w głowę i przypisała to pijackim zwidom. Gdzieżby
teściowa pofatygowała się na drugi koniec Polski (mieszkali w okolicach Opola)i
do domu nie zaszła ?!. Ot przyśniło sie pijakowi i tyle. Wieczorem dostali
telegram, że matka nie żyje. Co powiedział Jaśkowi tego nigdy nikomu nie
powiedział, ale i do kieliszka zaglądać przestał.
Takich dziwnych historyjek w moim domu opowiada sie wiele. Wierzyć nie wierzyć,
ale są rzeczy.........
Antos śpi a ja ide wyszywać, kończe wiewiórkę i zaczynam kartki świąteczne. W
przyszłym tygodniu mąż jedzie do Warszawy na 5 dni, więc wieczorne wyszywanie
wykluczone. Pozdrawiam Was z domku przypruszonego śniegiem z filiżanką herbaty
z rumem w dłoniach. Ciepło ...Edyta
Temat: _Czy ktos z wierzacych, zechcialby skomentowac?___
Zaczne od “starszych braci w wierze”. Nadzieja Żydów jest ziemska. Jest nią
restytucja, przywrócenie do rajskich warunków i doskonałości TU NA ZIEMI.
Nadzieja chrześcijan nie jest nadzieją TEGO ŚWIATA , lecz życia po śmierci a
ziemska egzystencja jest jedynie etapem do osiągnięcia prawdziwej nagrody w
niebie. Nadzieja islamu jest bardziej zblizona do chrześcijańskiej niż
żydowskiej.
Cała Biblia - od księgi Rodzaju do Malachiasza, jakkolwiek byśmy ją
przeszukiwali, nie zawiera zaproszenia wystosowanego do Żydów bądź świata, aby
stali się istotami duchowymi, podobnymi do aniołów. Wręcz przeciwnie, każda
obietnica, zaproszenie i nadzieja dotyczy ziemi: "pustynia zakwitnie jako róża,
a rozraduje się miejsce suche, pobudują domy i będą w nich mieszkać, posadzą
też winnice i będą z nich spożywać". Tak wygląda świadectwo proroków. Mówi ono,
że Żydzi muszą całym swoim zyciem zabiegać o restytucję rajskich warunków TU NA
ZIEMI. Dzień Sabatu, którego przestrzeganie nakazywał Zakon, jest zapowiedzią
nagrody za te wysiłki.
Żydzi wierzą, że po nadejściu Mesjasza w Jego Królestwie. Każdy człowiek
powróci do pierwotnego dziedzictwa - do rajskich warunków, ludzkiej
doskonałości - do wszystkiego, co utracił przez nieposłuszeństwo ojca Adama. A
oznacza to powrót na naszą Ziemię pozbawioną wad, stanowiącą doskonałe
odtworzenie rajskich warunków. Odtworzenie to będzie jednocześnie zwiazane z
sumą zabiegów czynionych w tym kierunku przez każdego Żyda w czasie życia na
Ziemi.
Tu jak sądzę nalezy szukać przyczyn ogromnego wkładu Żydów w rozwój nauki,
kultury i sztuki – tego wszystkiego co związane jest z zabiegami o restytucję
warunków jak najbardziej zblizonych do rajskich już tu na ziemi. Jest to
jednocześnie niebagatelny wkład w rozwój cywilizacji światowej, który w ich
przypadku mozna wywodzić z wyznawanej przez nich religii. Są też zdania odrębne
takie jak np.:
C.P. Snow, wybitny fizyk brytyjski, powiedział: "oni są genetycznie
nieprzeciętni gdyż dają cztery dziesiąte jednego procenta światowej populacji a
zawładnęli dwunastoma procentami wszystkich zaszczytów".
Prosze jaka , laurke walnal pan "ateista" judaizmowi i jego wyznawcom.
W judaizmie wszystko jest ok u pana palnicka wklad w kulture i sztuke i w nauke
widzi, u innych nic same wady.
Smiech pusty ogarnia.
Temat: Jedwabne wciąż za mało znane
„Chca wiedziecTylko jedno pytanie?Dlaczego Polacy przy wspoludziale Niemcow a
nie odwrotnie?Niemcy przy wspoludziale Plakow?”
To nie ja S. prowadzę śledztwo. Czy inspirowali czy nie, robotę wykonali nasi
bracia – wg ustaleń.
Donosów nie liczyłem. W służbach bezpieczeństwa było proporcjonalnie tyle co w
społeczeństwie 1-2%. I im przypisujesz całą robotę?
Donosicielstwo rozwinęło się w czasie wojny, a chyba rozumiesz, że wtedy
kontakty Żydów z Niemcami miały „inny charakter” i finał.
Nazywasz mnie religijnym Żydem:). Dziękuję bo to komplement, choć nim raczej
nie jestem.
(Czy jesteś w 100% pewna czyja krew płynie w Twoich żyłach, znasz swoje drzewo
wiele pokoleń w tył?).
Podpowiem Ci tylko, że w Kościele (wielu wyznaniach) na świecie obserwuje się
od kilkunastu, dziesięciu lat zwrot w kierunku odrzuconym i starszym braciom w
wierze.
Biblia pełna jest proroctw dla tego narodu i świadectwa jego roli aż do końca
czasów.
Chrześcijaństwo ma korzenie żydowskie, choć dla swej zguby długo się ich
wyrzekało. Może dlatego odnosisz wrażenie, że jestem Żydem. Takie jest
prawdziwe oblicze wiary, do którego ja tylko staram się zmierzać.
Mało znam pogromy tamtych czasów, a wszystko zaczęło się u mnie od Jedwabnego
(i u tysięcy mnie podobnych). Jeżeli przeczytam odwrotne relacje nie miej
wątpliwości, że zapłaczę.
To jest duży materiał, ale postanowiłem, że spróbuję go poznać.
Pamiętaj Sorciere. Nie było jeszcze bezpieki, a już niektórzy cieszyli się, że
Hitler robi porządek z Żydami. Mieli więcej dla niego wdzięczności niż
współczucie dla ofiary. Niektórzy.....
Czytałaś forum i widzisz, że do dziś to żyje.
Czy gdyby nie było bezpieki nienawiść, która liczy tysiące lat nie znalazłaby
sobie innego podłoża?
Czy to nie zastanawia? I przeraża...
Pozdrawiam.
Dobrych snów.
Temat: Zimowa depresja - RATUNKU!!!
Witam..
amidala napisała:
> Mam dość tej pory roku!!! Coraz bardziej mam wrażenie, że trwa trzy czwarte
> roku, a potem tylko jedno małe mgnienie lata i znowu chłody, deszcze, błoto,
> zimno przenikające do szpiku kości, śniegi, mrozy... AAAAAAAAAAAAAAA!!!!!!
> Już miałam nadzieję, że będzie po wszystkim, śnieg się zaczął roztapiać,
> słońce nawet nieśmiało zaczęło świecić, a tu proszę - od początku śnieg,
> wiatr, zimno jak w chłodni... ja już dłużej nie mogę!
...a ja dobrze Cie rozumiem.
Kiedys mi to nie przeszkadzalo, ale swego czasu przesiedzialam trzy tygodnie w
domu, nie wychodzac z niego prawie w ogole.. snieg i chlod przerazal bardziej,
niz moglabym to sobie kiedykolwiek wyobrazic.
>Muszę się poważnie
> przekonywać, żeby wstać z łóżka, gdy za oknem szaro, buro i znowu czeka mnie
> co najwyżej rozgrzewanie się herbatą cały dzień. Czuję się jak zombie, albo
> niedźwiedź, któremu nie dadzą zapaść w sen zimowy, tylko zmuszają do
> aktywności. Są na to jakieś naświetlania, albo może witaminy, które można
> brać? Nie wierzę, że to nieuleczalne, w końcu nasi przodkowie jakoś sobie
> radzili w tym klimacie, my też powinniśmy to jakoś znosić.
>
Mozna isc do psychologa. Mozna isc do psychiatry. Mozna isc na terapie.
Tylko ze oni nie usuna tego przekletego sniegu!...
Mozna brac leki, podnoszace nastroj. Mozna, jesli sie moze...
Nasi przodkowie zyli w troche innym tempie. Szli spac, gdy zapadal zmrok,
budzili sie o swicie.. inne godziny pracy.
A z drugiej strony, Amidalo, pomysl: z kazdym dniem jest blizej ciepla, slonca,
wiosny, braku sopli na dachach, braku sniegu i zimna. A jak tylko zrobi sie
cieplej, postaraj sie wykorzystac kazda chwile na sloncu wlasnie. Nasyc sie
nim :) wypatruj zielonych zdzbel trawy. Rozejrzyj sie za delikatnymi wiosennymi
kwaitami. A jesli ich nie bedzie, kup sobie chociaz zonkila, czy krokusa w
doniczce...i postaw na oknie.
trzeba przetrwac, czego i Tobie i sobie - i innym w tej samej sytuacji, zycze.
Mevillian
Temat: Problemem w Polsce jest SOCJALIZM, nie Kościół.
Dlaczego tak brzydko piszesz:
> Masz facet fobie antyreligijna, i nic na to nie poradze.
Słuchaj, niech sobie ta religia będzie, niech sobie ludzie chodzą do kościoła,
niech sobie klepią paciorki. Mi to nie przeszkadza, więc na fobię to nie
wygląda. Wierni maja jednak swoje miejsce -jast nim dom bozy. Tam niech
spotykaja się i tam księża niech pełnią swoja misję! Tylko, że i tam, też
zrobiło też brudno: Jacek Kaczmarski:
Chrystus i kupcy
- Towaru! - Krzyczy chciwy lud
My towar wszelki dzisiaj mamy!
Zaspokoimy każdy głód
Co zechcą kupić - odsprzedamy
Tu połcie haseł, wiary kark!
Zwoje idei, miąższe snu!
W świątyni sytość waszych warg!
Róg obfitości właśnie tu!
- Nie mogę w to uwierzyć do świątyni wchodzę
Drżą złote stropy wzdęte tłumu wrzawą i smrodem
Tłuszczem spływają ściany, głosy dźwięczą trzosem
Płacą tu ile mają, biorą co uniosą!
Wynoście się natychmiast kupcy i handlarze!
Złodzieje i żebracy śliniące brudne grosze!
Oczyścić mi posadzki! Wykadzić ołtarze!
Niech w pustym gmachu znowu zabrzmi echem poszept.
Głosu mego nie słychać! Krzyk mój znikł we wrzawie!
Co mam robić w świątyni w targ wyrosłej z gruntu?!
Krzyczeć, krzyczeć, aż gardło w krzyku tym wykrwawię!
Wierzyć, wierzyć, aż wiarę sprowadzę do buntu!
- Dalej brać ile wlezie, płać i nastaw ręce!
Na plecy bierz, co twoje, wracaj póki dają!
Sprzedaj, co da się sprzedać, a będziesz miał więcej!
Bóg inaczej spogląda na tych, którzy mają!
- Precz!
- Bóg inaczej spogląda na tych, którzy mają!
- Precz!
- Bóg inaczej spogląda na tych, którzy mają!
a onośnie powiedzenia o gó..e, to sprwadż gdzieś w przysłowiach czy
porzekadłach polskich. A jakbyś nie znalazła, to pamiętaj że to patent takiego
kogoś z FA.
Niestety opuszczam Ciebie praca czeka
Temat: wspomnienia
Patrycja, te słowa, Twoje odczucia... mogłabym napisać dokładnie to samo. Mam
również żal do Boga, mnóstwo wątpliwości, złości. Każdego dnia staram się to
zrozumieć, ale nie potrafię. Nie mogę pojąć, dlaczego tak przeraźliwie mama
musiała cierpieć, fizycznie i psychicznie, dlaczego tyle bólu, tyle
rozczarowań, tyle przykrych doświadczeń... Dlaczego musiała odejść w tak
potwornych cierpieniach. A była taka dobra, cudowna, delikatna i ufna. A ja...
nie dopilnowałam, było już za późno, a przecież byłam za nią odpowiedzialna.
Patrycjo miałaś piękny sen. Ja chcę wierzyć, że tak właśnie jest, że Oni tam na
górze są szczęśliwi, czuwają nad nami, muszę w to wierzyć. To jedyne
pocieszenie. Ja często miewam sny, w których jest mama. Najczęściej w tych
snach jest chora. Na dzień przed śmiercią mojej mamy obudził mnie sen. Byłam
wtedy ponad 400 km od mamy, śniło mi się, że wchodzę do pokoju, w łóżku leży
mama, na fotelu obok siedzi moja siostra. Staję w drzwiach, a siostra
szepcze "mama umiera". Za chwilę dostałam telefon od brata, że z mamą jest
bardzo źle, wsiadłam w samochód i pojechałam do mamy. Do szpitala dotarłam
następnego dnia rano. Za kilka godzin mama odeszła. Pewnie ten sen to również
po trosze podświadomość, choć faktem jest, że nie spodziewałam się tego... Nie
wiedziałam, że z mamą jest aż tak źle. Dlatego wierzę, że poprzez sny ktoś
jednak próbuje nam coś powiedzić. Wierzę, że Twoja mama w ten sposób przekazała
Ci to, czego dla Ciebie pragnęła.
A ja co wieczór proszę Boga, żeby choć we śnie zesłał mi mamę, bym mogła z nią
porozmawiać, pobyć znią.
Pozdrawiam serdecznie.
Temat: Matka Polska!
rico-chorzow napisał:
> Co do - braci -,to mam taką ulotkę,chyba z 1920 roku:
>
> "Bracia Slązacy,my nie chcemy waszego węgla,my chcemy Was......"
A ja mam taki wierszy z 1931 o tych "braciach":
O ZŁYCH BRACIACH
"Trybuna Śląska nr 7, z 8 VI 1931 r.
Na wielokrotne życzenie ze strony naszych czytelników podajemy powtórnie
w numerze 5. "Trybuny Śląskiej" wiersz ,,0 złych braciach".
Myśmy do Ciebie, Polsko, szli
Przez krwawy trud i znoje,
Niosąc Ci płomień naszej krwi
I życie swe na boje.
Myśmy do Ciebie, Polsko, szli
Wierząc, że z walk wyzwoleń
Tworzymy jutra jasne dni
Dla naszych tu pokoleń
Że ziemi śląskiej bujny plon,
który Ci, Polsko, dajem
Wydarty z Niemca wrogich szpon
Stanie się dla nas rajem.
Lecz w miejsce Niemca przyszedł brat,
Zdawało się - anioł z nieba,
A zdziera z nas ostatni szmat,
Pozbawia kęsa chleba.
Niepomny naszych zasług wstecz
Sieje śród nas rozterkę,
Goniąc ślązaka zewsząd precz,
Na ciężką poniewierkę.
Ślązak niegodny za swój trud.
Piastować tu urzędy.
Niech ginie z nędzy jego płód,
Bo panem tu przybłędy.
Bowiem na śląskiej ziemi tu
Nie szukać dobrych braci -
Bogactwo zdobyć chcą co tchu,
A dla nas są, jak kaci.
A zaś najgorszą sercom tym
Śląskim zadają bliznę,
Że niszczą w nich - nasz polski sen,
Że krzywdzą w nich ojczyznę.
Potoż więc daliśmy swą krew
I życie na zatratę,
I biegli na twój - Polski - zew,
By taką mieć zapłatę?
Potoż się sen wolności śnił,
By sroższe cierpieć bóle,
By Niemiec - wróg z nas gorzko drwił
Zohydzał taką dolę? -
Górnoślązak
Temat: Nie ma czegoś takiego jak dysleksja - komentuje...
hmm... dorzuce swoje 2 grosze:)
jestem siostra dyslektyka, moj brat jest ode mnie o 6 lat mlodszy, takze gdy on
chodzil do przedszkola i zaczynal sie uczyc literek ja juz bylam calkiem duza i
chcialam mu pomagac:) i wlasnie przy nim doszlam do wniosku ze nie nadaje sie
na nauczycielke (co moi rodzice, nauczyciele, pzryjeli z ulga:P), ja po prostu
nie rozumialam jak mozna nie przeczytac slowa "dom", jak mozna mylic literki b
i d, mimo ciaglych tlumaczen ze "b" jest jak brzuszek i jest z przodu a "d" jak
dupka i jest z tylu literki:P, sama wdalam sie w mame i uwielbiam czytac
ksiazki, po prostu je polykam , aczkolwiek pryzznam ze w liceum troche
przystoopwalam z czytaniem:(
i nie wierze gdy ktos mowi ze dysleksji nie ma, bo ona jest i mam namacalny
dowod ze takie cos istnieje - moj brat jest typowym przykladem uzyskania
dysleksji, a mianowicie w czasie porodu stracil oddech, byl ratowany, ale te
kilka (a podobno kilkanascie, mama sie nigdy nie doweidziala...) minut
wystraczylo zeby pewne polaczenia w mozgu mu obumarly, czy etz staly sie
wolniejsze
moj brat zdal wlasnie do gimnazjum - na egzaminie mial 37/40 pkt - czyli
dysleksja to nie jest choroba ktora sparwia ze dzieci sa glupsze, czy tez ze po
otryzmaniu papierka o dysleksji przestajs ie starac, zeby zdobyc tyle pkt
trzeba sie naprawde pouczyc:)
moj brat nienaiwdzil czytania - szlo mu to z takim trudem ze baardzo szybko sie
zniechecal, mama codzien przed snem mu czytala rozne ksiazki, az w koncu sam
sie zaintersowal - najpierw Harrym Potterem, potem Panem Samochodzikiem - nie
uwierzycie ale te dziecko dyslektyczne samo przeczytalo harrego pottera- ta
ostatnia ksiazke jak i poprzednie, a przeciez sa to neizle cegly! a pana
samochodzika tez szybko rozwalilo:) i stal sie dla nas cud - co prawda teraz
znow mu sie nie chce czytac, ale wiemy ze nasze starania daly efekt - brat mial
bardzo staranne pismo - teraz mu sie pogarsza, ale to chyab kazdy chlopak tak
ma z tego co widze:P, normalnie czyta, nauczyciele chwala go za bystrosc,
umiejetnosc wyrazania opinii, przemyslenia,
jak to mowiecie "papierek" z PPP dal mu tyle ze nauczyciele wiedza ze z
ortografia ma i ebdzie mial problem (choc systematycznie pisze lepiej dyktanda)
a co do zalatwiania papierka - owszem sa takie praktyki, sama znam mnostwo
takich "dyslektykow", ale coz, oto jest wlasnie polska i polacy - zawsze cos
przekrecimy:( i nie mozna sie za to wyzywac na prawdziwych dyslektykach, ze
ktos nagina prawo, bo papierek nie zwlania z nauki i musza o tym pamietac
zarowno rodzice, jak i dzieci
Temat: Moje wizje .
Teraz Cię rozumiem i Dziękuję .
Na pewno dotrę do wskazanych lektur - inne spojrzenie na zagadnienie zawsze
może pomóc - choć jestem Synem Najwyższego ( jako i Ty ) to jednak po omacku
odkrywamy sprawy , które dla Ducha są fraszką .
Jestem w jakiś sposób zakodowany i przygotowany ( oświecony ) co do
intepretacji snów i wizji odnoszących się do Boga . Nie uważam każdego snu za
coś "znaczącego" , lub jakiejś wizji - ni to snu - ni to jawy za Prawdę i
przesłanie od Boga . Tak dużo tego nie ma w moim życiu .
Jednak miałem i mam z tym styczność od zarania mego życia , gdyż
takie "doświadczenia" przeżywała bardzo często przez całe swoje życie Moja
Mama . Niewykształcona a w swoich przeżyciach wspomina o wizjach ludzi z trzema
oczyma , o poziomach w "Niebie" , gdzie przebywają Dusze o różnym stopniu
rozwoju duchowego i o wielu , wielu udokumentowanych i sprawdzonych
niebezpieczeństwach grożących komuś ( nie tylko w rodzinie ). Mama jest starej
daty katoliczką i nie czytała nigdy o tych sprawach , ma dzisiaj 81 lat . Skąd
wie tyle ? Wymyśliła sobie ? Ale są dowody ! Jej życie i Modlitwa wstawiennicza
za nas . Opis we śnie grożącego komuś niebezpieczeństwa i "Cudowny" ratujący
przypadek ( dla niewierzących to przypadek) .
Kiedyś tego nie miałem - teraz Wiem co jest prawdą a co niestrawnością .Dwa
lata temu Pan dał mi spotkać też Cudownego człowieka - Który rozmawia z Bogiem
Ojcem , Jezusem a nawet Buddą . Jest to Prorok o których myślałem że istnieli
tylko kiedyś . Wiele się od Niego nauczyłem i uczę . Ma na imię Stanisław i ma
dzisiaj 91 lat . Na razie tyle ... .
Jednak interesuje mnie niechrześcijańskie podejście do tego tematu . Jeżeli
możesz Dziel się ze mną . Ja chcę widzieć Świat Oczami Miłości , Oczami
Jezusa , lecz Kocham Wszystkie Dzieci Boże ! Jest Wiele Dróg do Ojca ! Podziel
się Twoją Bracie . Pozdrawiam i przesyłam Energię Miłości ! Rozstaw palce i
poczuj Tą energię . Każda myśl przesyłana Trafia do Tego o Kim sie myśli !
Ja doskonalę się w Energii Miłości , czuję Jej wysoką wibracje i sam Ją
emituję . Jest wiele do mówienia i do dzielenia się i do wzajemnego
Umacniania ... .
Kocham Cie Boże Ojcze Miłości Nieskończona ! Twój Syn Władek .
Temat: "uśnij wreszcze"-horror!!!
Jak widzę po przeczytaniu wszystkich postów, problem właściwie został
rozwiązany. Ja w związku z tym zabiorę głos jedynie w dyskusji...
Od dawna cierpnie mi skóra gdy słyszę o "cudownych" metodach, które pasują do
wszystkich dzieci. Przecież to niemożliwe, żeby dana metoda była odpowiednia w
przypadku każdego dziecka. Oprócz indywidualnych cech dziecka należy brać też
pod uwagę dany etap rozwojowy, dzień, chorobę, ile dziecko spało w ciągu dnia,
czy jest bardzo zmęczone, czy jest jeszcze rozochocone zabawą itp. itd. Nie
znaczy to, że nie rozumiem, że można być niewyspaną, zmęczoną, rozdrażnioną. Te
wszystkie uczucia nie są mi obce.
Noce, które przespał całkowicie mój trzylatek mogę policzyć na palcach. W nocy
budzi się przynajmniej raz, czasem częściej. Zasypia od zawsze ze mną lub
mężem. Oczywiście, że czyniłam próby aby zasypiał sam, niektóre nawet na krótko
przynosiły sukces, ale w końcu i tak wracamy do "skubania" łokcia mamy Dużą
zmianą było dla niego to, że zasypia we własnym łóżeczku i to w swoim pokoju, a
i to nastąpiło dopiero pół roku temu Wiktor zawsze miał "zajęczy" sen i od
zawsze stosujemy cały wieczorny rytuał, tak aby łatwiej mu było zasnąć. W dzień
jako niemowlę ucinał sobie tylko paronastominutowe drzemki, a dzienne spanie
ustabilizowało się długo po tym jak skończył pół roku.
Córeczka od początku jest inna. Nie chcę zapeszać, bo dopiero skończyła trzy
miesiące, ale śpi baaaardzo dobrze. W dzień i w nocy. Ba, zasypia sama, jeśli
nie jest bardzo zmęczona to nie wymaga żadnych specjalnych zabiegów typu
kołysanie, śpiewanie itp, tylko smoczek i całus w czółko W nocy nawet gdy
próbuję brać ją do nas do łóżka to widzę, że jest jej niewygodnie i woli u
siebie. Za to trzylatek już koło drugiej w nocy raźno wędruje przez sen do
naszej sypialni.
Oj na temat snu, zasypiania i rytuałów wieczornych mogłabym pisać jeszcze parę
godzin, ale nie będę zanudzać. Po prostu nie dajmy się zwariować. Bardzo dobrze
wiem jak trudno czasem otworzyć się na własne dziecko, obserwować je i próbować
dostosować metody do tego właśnie dziecka. Sprawiało mi to strasznie duży
problem. Ale wiem, że tak naprawdę innych uniwersalnych metod nie ma. To nasze
własne dzieci nas prowadzą, a największą wiedzę daje nam obserwowanie ich
zachowania. Nie wierzę, że można zostawiać płaczącego malucha samego bez szkody
dla niego. Że dziecko takie nie przeżywa bezmiaru rozpaczy i osamotnienia.
Nigdy nie zamierzam próbować. Jedyna próba jaką podjęłam do tej pory odbija mi
się czkawką i kacem moralnym. Nie, dziękuję...
Temat: Sen "pre"-chyba o tej tragedii
Sen "pre"-chyba o tej tragedii
Tak to nazwę :_( Mieszkam niedaleko tej hali:-( Chcialam jechac zapalic
znicz, ale nie mam sily. Opowiem Wam krotko, co mi sie przysnilo z czwartku
na piatek przed zawaleniem. Obudzilam sie wykonczona, upocon i sie prawie
trzeslam. A wiec snilo mi sie, ze jada jakos bardzo szybko, wrecz jak
szalency auta za autem w stylu tira (pierwsze co pomyslalam o moim bratu,
ktory jezdzi tirem i zaczelam sie modlic , zeby nic mu sie nie stalo!). Byla
to ogromna przestrzen, cos wisialo w powietrzu niby snieg niby deszcz niby
mgla, ale oni pedzili na smierc i zycie, pozniej pokojarzylam ze to wozy
strazackie, karetki to byly jednak mniejsze auta nie tiry!!! Czerwone,
kierowcy strasznie przerazeni, ale wszyscy jechali to byl ped. Pelno blota,
ziemia ogrom pustej wolnej pzrestrzeni. POtem mysl uciekla zaraz do:
widzialam tylko czesc nogi-od stop do kolana, ale kolan nie pamietam!
Natomiast dol nog byl jakby caly w siniakach, takie fiolety z rózowym , jakby
cialo bardzo obolale i te paznokcie ktos odrywa tak jak sie obcina, pod
paznokciami nie brud, ale zywa bardzo czarna ziemia. Jakies smiertelne zimno,
strach, powiew Bialej Damy. Chcialam Wam to napisac w sobote,a le nie moge,
teraz mi troche przeszlo. Opowiiadalam mojemu mezowi w piatek, ze jakos
wypompowal mnie ten sen, czlowiek byl jakis niespokojny :-( W sobote nie
moglam sobie tego wyobrazic. Dzis mialam jechac samochodem. Nie odwazylam
sie. Odwolalam spotkanie. Po prostu sie strasznie balam wsiasc za kolkiem. A
jezdze juz ponad 10 lat i po prostu zrezygnowalam. Chcialo mi sie plakac. Po
prostu wysnila mi sie tragedia, czego nie wymyslilabym ot tak sobie. Cenmy
bardziej swoje sny i przeczucia, ja gleboko wierze w Aniola Stroza.
POzdrawiam Was z Katowic, bardzo smutno:-( Uczta babette
Temat: !!!DDA + cierpienie + złudzenia!!!
Grzegorzu, mam ten sam problem co Ty. Cierpię na bezsenność od dzieciństwa,
brałam kiedyś leki przez 2 miesiące, nic nie pomogły, po nich tym bardziej nie
mogłam spać. Wiem co to koszmarna bezsenność. Przez całą szkołę średnią i studia
przetrwałam słaniając się na nogach, bo nie mogę mówić, że żyłam normalnie. Z
natury jestem bardzo przejmująca się wszystkim, mam w sobie lęk przed tym, co
złego może się zdarzyć, czasami go sobie uświadamiam, czasami nie. Nawet w
obecnym czasie kładąc się do łóżka mam takie lęki nieuświadomione - jak to
uczucie opisać... to jest taki ogromny niepokój, napięcie, szybkie bicie serca,
nikomu tego nie życzę, teraz mam to przed stresowymi sytuacjami, czasem raz w
miesiącu, czasem kilka razy. Lekki sen mam zawsze, obudzi mnie nawet szmer.
Organizm przez długie lata przyzwyczaił się do bezsenności, czuwania.
Jednak coś się zmieniło na lepsze w ostatnich latach po terapii grupowej i po
zmianie warunków życia, przeprowadzce, zerwaniu trudnego związku. Teraz nie jest
dobrze, tak średnio ze snem, ale już nie koszmarnie, biorąc pod uwagę 7 dni w
tygodniu, 3 dni jestem wyspana, a dawniej nawet przez miesiąc nie zdarzył się
taki dzień. Wierzę Tobie, że żyć się odechciewa, bo nie można skupić się na
najprostszej rzeczy.
Co zmieniłam u siebie: obowiązkowo chodzę spać i wstaję o tej samej porze i
wtedy, gdy przychodzą złe myśli, powtarzam sobie, że nie umrę od niewyspania, że
i tak przeżyję następny dzień, nawet jak będę się przewracać, przeżyję, bo
muszę, nie mam innego wyjścia. Pomagają też techniki relaksacyjne, szczególnie
miarowe oddychanie.
Mnie leki nie pomogły, ale słyszałam, że jeśli komuś pomagają, to powinien brać,
żeby organizm nie odzwyczaił się od spania. Jestem również za tym, aby brać
antydepresanty, można brać leki i chodzić jednocześnie na terapię, depresja robi
większe spustoszenie w organizmie niż leki, mnie leki nie pomagają, gdyby
psychiatra umiał dobrać właściwe dla mnie leki, to bym je zażywała.
Temat: Stanislaw Seliga- Pabianice
Stanislaw Seliga- Pabianice
Jest egzorcysta, bioenergoterapeuta. Bylem u niego 3 razy. W sierpniu
ubieglego roku. Wierze, ze mi pomogl, ze to wlasnie ON mi pomogl. Jezdzilem do
niego razem z mama, ktora jest chora na raka. Robil mi rozne rzeczy. ale
pamietam jak mi przylozyl dlon do czola, zrobil znak krzyza, a potem trzymal
dlon nad moja glowa. Czulem przyjemne cieplo, "wiatr", ktory wylatywal w
kierunku jego palcow, poczawszy od glowy skonczywszy na stopach...Jak to
powiedzial Pan Stasiu, dokonala sie Boza laska
I faktycznie, calkowita remisja od roku, a moze juz do konca zycia
bedzie?(bardzo bym chcial). Dziekuje mu za to i Bogu rowniez.
Jak ktos z okolic Lodzi i bylby zainteresowany to podam namiary. Nie robie
zadnej reklamy, to nie jest moj znajomy ,krewny zebym mu nasylal pacjentow.
Facet bierze co łaska, dasz mu 10 zl bedzie dobrze dasz mu 50 tez bedzie ok i
trzyma tyle czasu ile trzeba, czasami1,5 godziny. Zainteresuje sie tez Twoja
fizjonomia, nastawi kregoslup, utoruje droge do sobodnego przplywu plynu
rdzeniowo-mozgowego- uwaga, to strasznie bolesne(ma kleszcze w lapach .
Trzy wizyty u niego kosztowaly mnie 120 zl, na tyle bylo mnie stac. Ludzie mu
ufaja bo z reguly jak tam bylem to stawialy sie kolejki. Ostatnio uzdrawia w
kosciolach. Bardzo skromny czlowiek.
Za jego namowa zredukowalem dawke lekow o 3.4 i jest git. Do psychiatry nie
chodze od listopada, jak mi sie skoncza leki to nie wiem....moze przestane brac
Podalem informacje, jak ktos by chcial to sluze...mi pomogl, nie wiem jak Wam.
Aha, zeby to zadzialalo, to trzeba jednak byc chociarz troche wierzacym. Ja
nie jestem pobozny, w kosciele jestem 3-4 razy w roku, ale wierze w Boga. Od
czasu wizyty u Pana Stasia modle sie przed snem 1-2 raza w tygodniu i dziekuje
oraz prosze Boga, zeby to nigdy nie wrocilo. Jest dobrze na razie Pierwszy
sukces od 6 lat, w czwartek tydzien temu zdalem egzamin praktyczny z prawa jazdy
Temat: proszę o radę - wrażliwy 8 latek
Mam córkę (teraz 11 lat) która jest śmiała w towarzystwie, świetnie się
odnalazła w szkole - więc teoretycznie zupełnie inna od Twojego syna.
Ale z drugiej strony nie potrafiła się zaaklimatyzować w przedszkolu, jest
wrażliwa, uwielbia oglądać smutne filmy - bo się wzrusza
No i wieczór...
Kryzys przeżywała chyba gdzieś w oklicy 8-9 lat. Bała się sama zasypiać. Spała
w jednym pokoju z młodszym bratem (nie było mowy o samodzielnym spaniu - wtedy
mnie budziła). Mieli piętrowe łóżka, ale ona spała na górze tylko przez kilka
nocy - potem przyśnił się jej STRASZNY sen i _musiała_ spać w jednym łóżku z
bratem (wtedy nie miał jeszcze nawet dwóch lat). Nigdy nie wróciła na górę. Jak
młodszy podrósł i zrobiło im się ciasno - to on się przeniósł. A córa mościła
sobie na dole "gniazdo" - poduszki, maskotki i cała masa bardzo ważnych
drobiazgów.
A i tak ja musiałam być.
Usypiałam ją, bo pamiętałam z dzieciństwa, że w razie wieczornych lęków zawsze
mogłam liczyć na ciepłe przyjęcie w sypialni rodziców - nawet jak w szóstej
klasie obejrzałam w kinie horror (spałam wtedy na podłodze, ale zawsze było
bezpiecznie).
Zwykle wieczorem krótko przytulałam młodszego, a potem czytałam jej bajki i
tuliłam początkowo aż "do ziewnięcia". A potem wychodziłam z pokoju (światło
było zapalone, potem była mała lampka). Po paru minutach wracałam "na całuska",
potem znów. Jeśli za drugim razem nie spała, to ją tuliłam i gadałyśmy sobie.
Zwykle okazywało się, że coś się zdarzyło, albo miało zdarzyć. Niekonieczie
złego, czasem nie mogła zasnąć, bo np. na drugi dzień była wycieczka.
Po "szpetankach" (pocieszałam, opowiadałam różne "budujące" lub śmieszne
historie itp.) zwykle zasypiała. Czasem musiałam być przy niej, aż zaśnie,
czasem nie.
Dobrym rozwiązaniem był też odtwarzacz i "Bajki-Grajki". Córka nastawiała sobie
automatyczne wyłączenie i zasypiała słuchając bajek. Czasem budziła się też w
nocy. Lampka nie paliła się w nocy, ale włącznik był blisko łóżka.
Nikt, kto zna moją córkę np. ze szkoły, nie wierzy, że to typ wrażliwca
Obecnie zasypia sama. W którymś momencie, stopniowo, sama do tego dojrzała.
Na noc zostaje tylko u jednej babci (od kiedy miała jakieś 7 lat). Tylko ta
jedna babcia wiedziała, że to ją należy tulić aż zaśnie (a nie jej młodszego
brata), zaparza jej lipę (ułatwia zasypianie, uspokaja) i spokojnie wysłuchuje
jej żali i płaczu. Ale moja córka sama zdecydowała, że woli zostać z babcią,
niż jechać ze mną.
Pozdrawiam
Jola
Temat: Poprzednie wcielenie - masz jakieś odczucia?
Gość portalu: sasky7 napisał(a):
> Opowieść WENUS na wątku "Sny-a jawa:wasze doświadczenia na ten temat"
> zainspirowała mnie do rozpoczęcia (mam nadzieję) rozmów dotykających bardzo
> nieuchwytnego tematu. Mam na myśli odczucia dotyczące POPRZEDNIEGO WCIELENIA.
> Kto pierwszy?
> sasky7
Świetny wątek :)
W dzieciństwie (do 4 lat) miałam napady jakiś zupełnie
niezrozumiałych lęków. Mama chodziła ze mną do psychologa.
Otóż nagle, bez żadnej konkretnej przyczyny, często przed
zaśnięciem miałam wizję: widziałam szkielety ludzkie.
Wtedy płakałam ze strachu i strasznie się pociłam. W wieku
4 lat zupełnie mi to przeszło, lekarz nie wyjaśnił skąd to
się wzięło. Może to echo poprzedniego wcielenia?
Mam w sobie głębokie przekonanie, że żyłam podczas II
wojny światowej, od dzieciństwa śniła mi się wojna,
niemieckie mundury, te ich charakterystyczne hełmy,
strzały i wybuchy. W tych snach bardzo się bałam. Sny te
pojawiały się przez kilkanaście lat, właściwie od niedawna
w ogóle przestałam śnić wojnę. Najwięcej takich
makabrycznych obrazów wojennych miałam w wieku 6-18 lat.
Kolejna dziwna sprawa, która dopadła mnie, gdy miałam 16
lat: często robiło mi się słabo, miałam tępe uczucie w
okolicach serca i jakąś wizję zamku, przede wszystkim
podłogi we wzór szachownicy. Zdawało mi się wtedy, że znam
to miejce. Ale dziwne uczucie znikało po 30 sek.
Reinkarnacją zaczęłam się interesować w wieku 17 lat.
Wierzę, że mój ukochany brat i ja, spotkaliśmy się w
poprzednich wcieleniach. On też jest o tym przekonany :)
Pozdrawiam. Atlantis
Temat: Koncerny motoryzacyjne szykują wielkie zwolnienia
zagalopowany ułan w ataku
Ale się chlopina zagalopował, nie wiedząc o czym dyskusja.
Meerkat twierdzi, że USA świadomie i celowo likwidują u siebie przemysł i
usługi i będą się jeszcze bardziej specjalizować w finansach i sprzedaży
licencji. M., jako prawdziwy przedstawiciel US-komunizmu-trockizmu wierzy, że
można po leninowsku dostawać wg. potrzeb, a nie wg. pracy. Czyli: Amis będą
odcinać kupony na giełdzie, brać opłaty licencyjne i żyć dalej jak król na
imieninach. Ciekawe tylko gdzie będą powstwać te wynalazki pod przyszłe US-
licencje, jeśli nie będzie już firm i jak emitować akcje na nieistniejące
firmy?. No ale Meerkat wierzy, że to reszta świata (tak jak dziś Chiny) będzie
USA finansować w nieskończoność, bo USA ma silne ramię zbrojne swego
kapitalizmu, czyli armię.
Co do waszej dyskusji z ft - nie ma pan racji:
US przemysł samochodowy przestał być powoli konkutrencyjny gdzieś od lat 60.
Silna koncentracja w kilka potężnych oligopolii, wielki rynek wewn. rozleniwiły
US przem. samochodowy i nie dały bodźców do unowocześniania.
Pierwszym POWAZNYM, acz zlekceważonym sygnałem był fakt, że US-auta coraz
gorzej sprzedawały się w Europie Zach., aż przestały prawie całkiem. E. Zach.
bowiem otrząsnęła się dawno ze skutków wojny, powstało MNOSTWO firm
samochodowych, nie było kartelu lecz ostra konkurencja. Same tylko 4-krotnie
mniejsze od USA Niemcy mają 3-krotnie więcej firm samochodowych(!).
Ale póki ogromny rynek wewn. te coraz gorsze US-auta wchłaniał, a bajecznie
wysoki kurs dolara był naturalną barierą importu lepszych aut z Europy (z
wyjątkiem rynku luxusu) nic nie budziło US-koncernów ze snu o potędze.
Pierwszy kopniak przyszedl w latach 70. - Japończycy błyskawicznie opanowali
ogromne połacie rynku tanimi i lepszymi autami.
Drugi kopniak przychodzi teraz wraz z resztą Azjatów. Biorąc chińsi potencjał
pod uwagę z tego kopniaka USA mogą się nie podnieść. Jakość aut amerykańskich
jest tak niska, management tak fatalny, że chińskie pojazdy to już dziś
sensowna alternatywa. W Europie Zach. to jeszcze potrwa, na co wskazują
doświadczenia Koreańczyków. W Niemczech są już od dość dawna, ale wciąż nie
liczą się na rynku, są latami niszowi. Ponadto. jeśli już, to opanują dolne
segmenty rynku - górne, luxusowe rządzą się zupełnie innymi prawami. Tu liczy
się image i ZA TO się płaci. Po dziś dzień Japończykom (Lexus - nomen omen)nie
udało się pozyskać znacznych udziłaów w rynku najwyższych półek w Europie Zach.
Amis NIE mają własnych aut z najwyższej półki.
Temat: prokocim tu byl
Uff!Juz jeden "Fear" przezywszy przeczytawszy uprzednio.Myslalem,ze
klikasz w czasie terazniejszym i aze mie 9-te poty obmoczyly bo
przeciez tych tang czy twistow na tejbolu zem jest ciekaw.Ok moga
byc walce i oberki.
Proksio nam dziadzieje a dopiero 5ty krzyzyk mu nadleci.Co wtedy z
nim bedzie nieborakiem.Trza go bedzie komu w adopcje oddac.Ja juz
mam cosik na oq.Dobrzy ludzie i maja psa.
Rodzaj zenski zabieram a Gugusia bedzie waciowal tatusio bo przeciez
do czegos przydatny ten osobnik byc musi.Faktem jest,ze bardzo synka
kocha i caly czas chcialby z nim byc i nosic go i spiewac
pioseneczki.Fajny zieciu mi sie trafil i ciesze sie,ze corce z nim
jest dobrze.Nie qmqty zbytnio po polsq a przeciez Polakiem jest i po
tacie i po mamie(rodzony tutaj)brat jego(Tadeusz)mowi po polsku.
O jego niecheci do polskiego chyba klikalem.Gdzies tam kiedys w
podstawowce dzieci sie z niego smialy i zawzial sie ale,ze rodzice
nie poszli z nim do psychologa no to jest tak jak jest.Rozumie sporo
a nawet wiecej i moja zona ma czasem problem czy wszystko moze mowic
do Kasi gdy on jest w domu.Ot takie babskie gadanie.
Piosenki mu puszczamy roznorakie i to z CD.Polskie,amerykanskie.
Dziecinne i dla doroslych.Nawet takie z muzyka powazna.Kupilem mu
kiedys Ravela,Czajkowskiego,Straussa a nawet Szopena i wyobrazcie
sobie,ze nie placze gdy tego slucha.(!)
W Szikagowie zima jak sie patzry.Dziasiaj leqtki mrozik a sniezek
proszy az milo.
Wazne.Zapadla decyzja prawie jednoglosna(babculla wstrzymala sie od
glosu)ze w pazdzierniku na 1rocznice urodzin Dzekson
Tadeusz "Gugush" dostanie PSA.Do wyboru bedzie 3,
1.Golden
2.Barnenczyk
3.Labrador
Ja za nr1
mama za nr2
tata za nr3
bede musial popracowac na babullom chociaz ten barnenczyk...
Czytalem,ze rasa ta jeszcze wieksze pieszczochy niz Goldenki i dobra
dla malych dzieci.Z drugiej strony sentyment do Bombli mam
wielki.Dzisiaj mi sie Bombelek snil,ze jestem z nim w Krakowie
gdzies na Olszy a wlasciwie na Dobrego Pasterza.Skad to miejsce w
moim snie?Bombelek wygladal slicznie i byl wesoly.Wierze,ze bedac
tam w krainie wiecznych lowow nie jest mu zle.Byc moze trafil w
rownie dobre rece?Ktoz wie...? A ja w to wierze.
Juz napadalo prawie 4 cale czyli 10centimetrow a jest w tej chwili
2:30 po poludniu i ma sypasc do wieczora.
Pozdrawiam energicznie nieobecnych a Ciebie sama wiesz...
pozdrowaski
ps1.Slyszalas o Radwanskiej?I co TY na TO?
ps2.Slyszalas o imprezie u Jezuitow?I co Ty na TO?
ps3 dla Proksia:Czy wiesz co sie w Wiselce kroi?I co TY na TO?
ps4.dla Gosiuli4:Jak tam kol.malzonek sie ma?I co TY na TO?
ps5.dla Miki:Jak sie chodzi bez qlek?I co TY na TO?
ps6.dla mnie:do mamy zapierniczaj!I co JA na TO?
ukryj reklamę