Brenno wieś

Patrzysz na wypowiedzi wyszukane dla hasła: Brenno wieś





Temat: Brenna 16 lipca 15 km
X Bieg o Puchar Górnego Śląska
Organizator: Gmina Brenna
Termin i miejsce biegu: 16 lipca 2005 godz. 18.45
UWAGA! W związku z obchodami 700 lecia wsi Górki trasa tegorocznego biegu przebiegać będzie z amfiteatru w Brennej Centrum ( start ) na boisko sportowe w Górkach Wielkich ( meta )
Dystans: 10 km
Uczestnictwo: Do startu zostaną dopuszczeni zawodnicy, którzy ukończyli 18 lat i posiadają aktualne badania lekarskie ( mogą być jednorazowe )
Zgłoszenia: W dniu zawodów - Biuro Zawodów Amfiteatr w Brennej Centrum czynne od godz. 16.oo do 18.15
Wpisowe dla zawodników - 10 zł

Czy Ty czasem nie pomyliłeś lat? W tym roku w Brennej:

Brenna - Bieg o Breńskie Kierpce-Mistrzostwa Polski Seniorów w Biegu

W sobotę 7 czerwca po raz kolejny odbędzie sie w naszej miejscowości bieg górski zaliczany do punktacji Pucharu Polski.Celem biegu jest popularyzacja biegów górskich wśród społeczeństwa,oraz promocja naszego regionu. Trasa biegu wiedzie po stokach Maliny.

Oficjalne rozpoczęcie zawodów, godz. 10.55 / biuro zawodów czynne od godz.8.00/

REGULAMIN ZAWODÓW Bieg o Breńskie Kierpce Mistrzostwa Polski Seniorów w Biegu Anglosaskim Brenna, 7.06.2008

Pozdrawiam wszystkich uzytkowników Google.pl,

Lejek[/b]




Temat: Wieczory Muzyczne w Leśnicy
Kuba opisał wszystko w szczegółach, więc ja tylko gwoli uzupełnienia podam, że Brenna to nie miasteczko (choć mogłoby nim być, ma prawie 7000 mieszkanców) tylko wieś gminna. W skład Gminy Brenna wchodza wsie: Brenna, Górki Wielkie i Górki Małe - cała gmina liczy 11000 mieszkanców. To tak tytułem uzupełnienia.

Dziękuję Asi i Kubie oraz ich córeczce za pobyt i miłą, przyjacielską atmosferę przez te trzy dni. Czekam z niecierpliwością na powtórkę koncertu jesienią bądź zimą!

Pozdrawiam raz jeszcze Łódź!





Temat: Nad morze... :)
BRENNA
Wieś, siedziba gminy w powiecie cieszyńskim. Położona nad rzeką Brennicą w Beskidzie Śląskim, 420 m n.p.m. Znana miejscowość wypoczynkowa, liczne szlaki turystyczne, wyciągi narciarskie, stadnina koni, hala sportowa, przystań kajakowa. Brenna leży 11 km na południe od Skoczowa, blisko: Ustoń, Jaszowiec, Wisła.

"Regor" Ośrodek Wczasowo-Rehabilitacyjny
43-438 Brenna,
ul. Jawornik 4,
tel. 0-33 853 68 69

Ośrodek przystosowany dla ON, 5 pokoi dla wózkowiczów na parterze. Na miejscu kawiarnia, sala bilardowa. Na terenie ośrodka jest basen kryty - ma być nauka pływania dla naszych dzieci. Za niewielką dopłatą możliwość zajęć z konikami. Ośrodek sprawdzony, pani Czesia powiedziała, że gdyby było tam źle, to by tam nie jeździli.



Temat: Polskie miasta...
opole - moja fascynacja od pierwszego wejrzenia, tak pusto i cicho i cudowne zoo.
kraków - za jarmark świąteczny. i za całokształt.
wrocław - najpierw wydawał mi się najgorszym miasatem na świecie, ale za drugim podejściem, po przebudowie... nie sposób nie kochać krasnali.
ustroń - zwłaszcza w porównaniu do wisły, która jest miastem dla staruszków. deptak i nic więcej
katowice/chorzów/siemianowice. znaczy przede wszystkim park chorzowski.
mysłowice - dwadzieścia lat mieszkania tam sprawia, że nie mogę nie lubić.
pszczyna - piękna po prostu.
bielsko-biała - ma tyle niesamowitych uliczek...
ruda śląska - zawsze przejazdem i zawsze tak jakoś łapie za serce.

w ogóle lubię stary, szary śląsk, z tymi kamienicami i kasztanowcami, jak się wjedzie diabelskim młynem na szczyt, to jest taki zielony, że trudno uwierzyć.

ale i tak najpiękniejsza jest brenna. ale to tylko wieś.

co do antypatii to jaworzno. tam się urodziłam i to jest państwo w państwie.




Temat: UWAGA! 16. lipca 15 km w brennej!!! puchar górnego śląska
jutro prawdopodobnie będzie regulamin
w każdym razie nowością będzie to, że w tym roku wyjątkowo trasa tego biegu będzie ... płaska. nie będzie biegu - jak co roku - na trasie brenna - leśnica - brenna z okazji iluś tam lecia wsi górki wielkie bieg odbędzie się na trasie brenna - górki informacje te uzyskałem przed chwilą od organizatora
w imieniu mojego przyjaciela, który jest organizatorem tego biegu wszystkich serdecznie zapraszam



Temat: Sosnowiec, Dąbrowa Górnicza, Będzin i okolice...
CTRL+C, CTRL+V ze strony www gminy Brenna

Organizator: Gmina Brenna
Termin i miejsce biegu: 16 lipca 2005 godz. 18.45
UWAGA! W związku z obchodami 700 lecia wsi Górki trasa tegorocznego biegu przebiegać będzie z amfiteatru w Brennej Centrum ( start ) na boisko sportowe w Górkach Wielkich ( meta )
Dystans: 10 km
Uczestnictwo: Do startu zostaną dopuszczeni zawodnicy, którzy ukończyli 18 lat i posiadają aktualne badania lekarskie ( mogą być jednorazowe )
Zgłoszenia: W dniu zawodów - Biuro Zawodów Amfiteatr w Brennej Centrum czynne od godz. 16.oo do 18.15
Wpisowe dla zawodników - 10 zł

To te 30 km mialyby byc biegane lokalnie czy pozalokalnie ?
Basiu, nie wybierasz sie na zawody w sobote ? Bartek wpadl na pomysl, zeby przebiegnac ta malownicza dyche.
Dzisiaj wtorek moznaby zaczac cos uzgadniac

Pozdrawiam
Henryk



Temat: UWAGA! 16. lipca 15 km w brennej!!! puchar górnego śląska
UWAGA! W związku z obchodami 700 lecia wsi Górki trasa tegorocznego biegu przebiegać będzie z amfiteatru w Brennej Centrum ( start ) na boisko sportowe w Górkach Wielkich ( meta ).

Być może przyjadę pobiegać do Brennej ( odwołane biegi rodzinne i biegi dla dzieci w Korbielowie , więc sobota wolna ) i interesuje mnie ten punkt regulaminu .
Będzie jakiś dowóz lub odwóz w jedną bądź w drugą stronę czy wszystko we własnym zakresie




Temat: RATUJMY PIESKI!!!
Nie tylko na wsi się źle dzieje. Ostatecznie wiele błąkających się po wsiach psów, przerabianych później na kiełbasę to psy porzucone przez mieszczuchów
Koleżanka mieszkająca w Brennej ma pecha mieszkać w miejscu gdzie notorycznie są wyrzucane z samochodów psy. Sama przygarnęła juz kilka od kaukaza po shih tzu, a te których przygarnąć nie mogła odwoziła do schroniska, czego nie może darować jej sąsiad, bo podbiera mu "materiał" na kiełbasę i futerka



Temat: Nasze miasta
Ja mieszkam w cudownej miejscowości. Mianowicie w Brennej na południu Polski. 30 km od Bielska-Białej i 25 km od Cieszyna. Brenna poza tym, że posiada wiele wyciagów narciarskich oraz innych turystycznych atrakcji(m.in rzeka Brennica jest), to jest jedną z najdłuższych wsi w Polsce. Dłuższa jest chyba tylko Zawoja. 16 km długości robi wrażenie i tutaj wszędzie jest daleko(ja mam do centrum 6 km i jak mam iść z buta to wysiadam:P)
Gmina liczy ok. 10 tys mieszkańców i zajmuje powierzchnie bodajże 98 km2.

Serdecznie zapraszam.



Temat: 1. Brenna (29.02-02.03.2008)
Podaję informacje dla narciarzy.
1. Blisko centrum Brennej wyciąg "Stary Groń", dość trudna trasa o dł. 680m, obok bardzo łatwy "Jawornik" (szkółka narciarska) o dł. 162 m.
2. Za wsią zespół 3 wyciągów Stożka Brneńskiego
- "Stożek"średnio trudna o dł. 550m
- "Stożek2" łatwa o dł. 600m
- Borynia średnio trudna o dł. 700m
3. Przed centrum w prawo wyciąg "Świniarka" trasa średnio trudna i łatwa o dł. 468m.
Karnety 10 przejazdowe 0d 10 do 20zł.
Podsumowując: nie są to Alpy, czy choćby Słowacja. Ale na 1-2dniowy pobyt jako dodatkowa atrakcja może być.



Temat: Wyjazdy...
U mnie nie będzie sielanki, wręcz przeciwnie. Nie właściwie czemu zgodziłam się na takie wakacje, ale na wycofanie się jest już za późno, bo wszystko zapłacone.

29 lipca jadę razem z połową szkoły pływackiej na spływ kajakowy rzeką Czarna Hańcza (Pojezierze Suwalsko-Aug.). Dokładniejsza trasa obozu: Cimochowizna - Czarna Hańcza - Jezioro Serwy. Nie pytajcie mnie gdzie to jest, bo sama nie mam zielonego pojęcia. Zabieramy ze sobą tylko plecaki z namiotami i niezbędnymi rzeczami, rozbijamy się w miejscach, gdzie nie będzie łazienek, jedzenie smażyć się będzie w rozpalonych przez nas ogniskach, a przygotowywać je będziemy według ściśle ustalonych dyżurów.
Większość osób tam jadących to albo młodsze dzieciaki, które będą mieć oczywiście taryfy ulgowe, albo starsi chłopcy, którzy - jak wiadomo - nie mają żadnych problemów z mieszkaniem w takich warunkach. Z resztą nie dziwię się, sam nasz opiekun stwierdził, że to jest obóz raczej dla chłopaków, bo dziewczyny mogą sobie nie poradzić z ekhm... pewnymi sprawami.
Całe szczęście, że jadę ze swoją koleżanka z klasy, bo sama bym tam chyba kipła na miejscu.
Wracamy 11 sierpnia, żywi lub nie.

Oprócz tego przed lub po obozie jadę razem z rodzicami, jak co roku nad jezioro Dominickie, koło Brenna. Spokój, świeże powietrze, czysta woda, wieś, lasy i tak dalej ;).

Przynajmniej odpocznę wreszcie od tych trujących spalin i męczącego ścisku miasta...
Oby ^^



Temat: Nowe organy czy stare?
Niekoniecznie złym rozwiązaniem, Pawle.

Oczywiście intonacja, intonacja i jeszcze raz intonacja!!!

i nie mówię tylko o moich organach, które grały w sali o podobnej kubaturze co mój kościółek, ale i tak będą przeintonowane może niektóre głosy.....

Zapraszam Cię na Śląsk Cieszyński, pokażę Ci nie tylko mój kościół - bo Orgel będzie postawiony około wiosny - ale zabiorę Cię do kościoła w Ustroniu Zawodziu.

Tam za moim pośrednictwem, zciągnięto z Norwegii 20-głosowego mechanika. Po niewielkich przeróbkach szafy organowej gra i wygląda tak, że wszyscy pytają, czy to nowe organy i czy były specjalnie projektowane do tego wnętrza!!!!!

Naprawdę, powtórzę to raz kolejny - nie wszystkie instrunemty z Zachodu, które mają 30 czy 40 lat, to chłam.

Organy w Ustroniu Zawodziu i Brennej Lesnicy to potwierdzają.

I jeszcze jedno.

Na nowe organy do mojego kościółka , takie 7-8 głosowe, wydałbym od 200-250 tysięcy złotych. Te , jeszce nie jestem pewien, bo wciąż trwa zbiórka kasy - ale prawdopodobnie zamknę je w 40-45 tys. zł. I wyobraź sobie, że i tak jest w mojej wsi wielu niezadowolonych, że TAKIE DUŻE PIENIĄDZE na organy poszły. (mam około 700 parafian tylko.).

Pozdrawiam i zapraszam na Cieszyńskie!



Temat: A MOŻE WAKACYJNA WYMIANA?
A ja chętnie przyjmę dziecko do nas tzn. proponuję pobyt u nas w domu, mieszkamy niedaleko Ustronia, więc wypady do Ustronia, Wisły, Brennej. Poza tym malownicza miejscowość moja- uroczyska, duzo miejsca na ogrodzie "na piłkę". Moja córa ma 7 lat synek 10 miesięcy. Przez wakacje jestem w domu. Acha mieszkamy na wsi

PS Dla KAASIA:
Zaproszenie dla Ani oczywiście nadal aktualne... tylko czekam na Twój telefon!!!! Sonia będzie wniebowzięta... i wogóle ogólnie spodobał się jej bardzo pomysł wakacyjnych gości



Temat: Posrańcy Kraków

Zgrywusy z Was! To może Was dwóch spotkałem dziś jak napieraliście na Kopiec Piłsudskiego? :roll: Tylko że ponuro udawaliście że mnie nie widzicie? :lol:

Bieg Na Babią? Jaka trasa?


To nie my, jeszcze nie biegamy po górkach - Szybki planuje start w Poznaniu.

Na Babią biegliśmy dwa razy w czerwcu spod chaty Szybkiego w Zawoi. Nie pamiętam jak sę nazywa ta część wsi. Dobiegało się w każdym razie do Markowych Szczawin i z tamtąd na przełęcz brenną (dobrze mówię ?), no idalej na Babią. Zajmowało nam to 1 h 40 min na szczyt. Cała wycieczka to w jednym wariancie 4 h, w drugim 5 h, przy czym marsz tylko na bardzo stromych kawałkach. Ale Bieg Posrańca wiódłby raczej z Zawoi na Oźną. Jak coś wymyślimy to ogłosimy.



Temat: Dokumentacja elektroniczna do 126p elx

Maluch to jest szkoła życia
Ja w trasie potrafiłem (byłem zmuszony) zdjąć gaźnik i dokręcać głowicę,
brat zaś z uporem maniaka przestawiał zapłon w drodze na Mazury do
momentu,
gdy w jakiejś wsi nie "skończył" mu się aparat zapłonowy. W najbliższym
gospodarstwie poprosił się rolnika o pomoc i ten po prostu dał mu zapasowe
kowadełko do aparatu, które posiadał. Eech żeby z Roverkami tak było .

Ehhh ja to bym mógł książkę napisać o moich przeżyciach z maluchami
Zastanawiam się co było najciekawsze.
Chba dwa przypadki. Raz jak jechaliśmy nad morze i w szczerym polu
stwierdziłem że ukręciłem 4 śruby od przegubu a drugi raz to wracając z
Brennej gdzieś w Tychach odkręciła się piasta tylnego koła i koło o mało nie
zaczęło mnie wyprzedzać No i jak jadąc nad morze innym razem zatarł się i
zablokował pedał gazu
Takich rzeczy była masa, także pod koniec eksploatacji w bagażniku woziłem
drugiego malucha na części Gaźnik, aparat zapłonowy, pompę paliwa, cewke,
świece, kondensatory, tonę śrubek i kabelków .... ehh to były czasy ))))))



Temat: Kraj Basków

(...)

Podobnie my - "Essen" i "Berlin"...Jeśli
mówimy o Grenlandii, to przecież nie myślimy o "Zielonym Lądzie"...


(...)

Kilka lat temu (chyba za prezydentury Wałęsy) w którymś kabarecie
zaproponowano polskie nazwy dla wschodnioniemieckich miejscowości. Wył to
"odwet" wobec żądań pewnych środowisk wprowadzenia podwójnego nazewnictwa
miejscowości i ulic na Śląsku. Bardzo mi się spodobały - np. Drzewno
(zamiast Drezno) dla Dresden, Brenna (tak już ponoć lat temu ponad 1000
zwano tę mieścinę) dla Branderburgii, itd. Można się "pobawić" w takie
tłumaczenia, tylko jak je potem upowszechnić? Ponadto nazywanie miejscowości
na siłę, wbrew ludziom może przynieść niezamierzone skutki. Na Opolszczyźnie
w centrum większości wsi stoją słupy z dawnymi nazwami tych wiosek i królują
wśród nich te w zgermanozowanym brzmieniu i zapisie oraz wprowadzone za
czasu rządów Hitlera.
W Północnych Morawach tamtejsi Polacy nie wywalczyli nazywania miejscowości
po Polsku (Ostrawa, Hawirzów, Bogumin), jaki to przywilej posiedli Węgrzy w
południowej Słowacji (słowacki VelkĂ˝ MedĂŠr, węgierski Nagymeder, KomĂĄrno /
Komarom, Ĺ tur / Esztergom).

Ergon





Temat: Polacy mają wyobraźnię...
Koło Leszna mieszka mój dziadek, koło leszna jest wieś Kaczkowo. Niedaleko Brenna jest wieś Miastko

O tak Terrorze, górale to totalne poyeby...



Temat: LKJ Ochaby
hmmm na pograniczu skoczowa i brennej taka wieś
Nika - wiem wiem nic nie było ;D tylko trochę nerwów ;d



Temat: Nad morze... :)
Powiem krotko wieś Brenna całkowicie jest niedostosowana do ON wiem bo mam tam 60km i czasem jeździmy na weekend. Chodniki kilometr w g.ore wszędzie schodki ....jedynie ośrodek i okolice są ok



Temat: Nabijanie postow - Saga Wszechczasow III
hehehe. II LO wynajmuje we wsi zwanej Brenna caly, zajebisty domek na sylwestra:D bedzie zajebiscie, tylko nie wiem czy beda na tej bibie te cistka co juz raz Wam pokazywalem na focie. jak tak to wrzuce odpowiednie foty:)



Temat: 1
Brenna



K: wieś w Bieszczadach
L: M



Temat: UWAGA! 16. lipca 15 km w brennej!!! puchar górnego śląska
IX BIEG o PUCHAR GÓRNEGO ŚLĄSKA
IX Bieg o Puchar Górnego Śląska
Organizator: Gmina Brenna
Termin i miejsce biegu: 16 lipca 2005 godz. 18.45
UWAGA! W związku z obchodami 700 lecia wsi Górki trasa tegorocznego biegu przebiegać będzie z amfiteatru w Brennej Centrum ( start ) na boisko sportowe w Górkach Wielkich ( meta )
Dystans: 10 km
Uczestnictwo: Do startu zostaną dopuszczeni zawodnicy, którzy ukończyli 18 lat i posiadają aktualne badania lekarskie ( mogą być jednorazowe )
Zgłoszenia: W dniu zawodów - Biuro Zawodów Amfiteatr w Brennej Centrum czynne od godz. 16.oo do 18.15
UWAGA! Ze względu na trudności techniczne biegu do zawodów niedopuszczone zostaną osoby niepełnosprawne i zawodnicy na wózkach inwalidzkich.

Klasyfikacja i nagrody:
Mężczyźni: 1 miejsce - nagroda pieniężna + puchar
2 miejsce - nagroda pieniężna + puchar
3 miejsce - nagroda pieniężna + puchar,

Kobiety: 1 miejsce - nagroda pieniężna + puchar
2 miejsce - nagroda pieniężna + puchar
3 miejsce - nagroda pieniężna + puchar

Klasyfikacja wg. kat. wiekowej

Mężczyźni:
I. 18 - 29 lat medale + nagrody rzeczowe
II. 30 - 39 lat medale + nagrody rzeczowe
III. 40 - 49 lat medale + nagrody rzeczowe
IV. 50 - 59 lat medale + nagrody rzeczowe
V. 60 - 69 lat medale + nagrody rzeczowe
VI. powyżej 70 lat medale + nagrody rzeczowe

Kobiety:
I. 18 - 39 lat medale + nagrody rzeczowe
II. powyżej 40 lat medale + nagrody rzeczowe

Zawodnicy nagrodzeni w klasyfikacji generalnej nie będą nagradzani w kategoriach wiekowych

Postanowienia końcowe:
- Każdy zawodnik ubezpiecza się we własnym zakresie
- Każdy zawodnik startuje wyłącznie na własną odpowiedzialność
- Decyzja sędziego głównego są ostateczne
- Organizator zastrzega sobie prawo ostatecznej interpretacji regulaminu
- Pobranie numeru startowego przez zawodnika jest równoznaczne z akceptacją regulaminu biegu
- KOMUNIKAT KOŃCOWY BIEGU ZAMIESZCZONY BĘDZIE NA STRONIE INTERNETOWEJ www.brenna.pl i www.brenna.org.pl



Temat: Tłok w Beskidzie Śląskim?
Przeglądając już od pewnego czasu wasze forum, a także inne fora dość powszechnie spotykam się z opinią o panującym w Beskidzie Śląskim tłoku. Opinia ta mi wydaje mi zupełnie nieuzasadniona i dlatego założyłem ten temat. Ale od początku... Mieszkam od urodzenia na granicy Pogórza Cieszyńskiego i Beskidu Śląskiego. Równicę widzę z okna, aby ujrzeć Łysą Horę czy Skrzyczne wystarczy mi przejść się po wsi. Choć góry zawsze lubiłem naprawdę odkryłem je dopiero pół roku temu.

Od tego czasu zdążyłem zejść niemalże cały Beskid Śląski.
I spotykając się wcześniej z opiniami o panującym w Beskidzie Śląskim tłoku przecierałem oczy ze zdumienia. Bo ludzi po tych górach chodzi naprawdę niewiele. Dla porównania w piękny słoneczny letni weekend na trasie z Kiczor na Wielką Czantorię spotkałem kilka razy mniej osób niż podczas pochmurnego dnia w długi weekend na Połoninie Wetlińskiej w Bieszczadach (a Bieszczadach można wyczytać, że są bezludne) Ale i tak było to dużo jak na standardy innych szlaków. Np na trasie z Górek Wielkich na Równicę (trzy przejścia) jeszcze nie zdarzyło mi się nikogo spotkać. Kiedy indziej zrobiłem sobie wycieczkę Brenna Bukowa Przełęcz Karkoszczonka - Kotarz - Stary Groń - Brenna - Równica - Górki Wielkie to pomijając "okręg Równicy" pełen ludzi, którzy wjechali samochodami to pozostała liczba turystów była porównywalna z liczbą dzikich zwierząt jakie spotkałem. I tak niemalże wszędzie. Idąc nad doliną Brennicy z Zebrzydki na Klimczok pierwszych ludzi spotyka się zazwyczaj na Błatniej (schronisko i stadnina), choć tłumów tam nie. Na trasie z Błatniej na Klimczok też zazwyczaj ludzi brak. Na Klimczoku kilku turystów. I tak wyglądają te góry. Co innego kurorty: w Brennej czy Ustroniu w letnie weekendy maszerują armie turystów. A nad kurortami wznoszą się góry, z których część jest zupełnie zapomniana przez człowieka. Chociażby Mała Czantoria: malownicze polany, drewniana chatka jako relikt szałaśnictwa, piękne widoki i niemalże zupełna cisza, a ledwie pięć kilometrów niżej tętniący życiem Ustroń. I właśnie wzajemna bliskość odludzia i cywilizacji świadczy o niesamowitości tych gór. Wrażenie po zejściu Małej Czantorii do Ustronia niezapomniane. Podobnie ze Starym Groniem i Brenną.... Oczywiście nie jest tak wszędzie i są punkty gdzie naprawdę jest tłoczno... Na szczęście to punkty w większości znaczone kolejkami.

Ale jako, iż jestem neofitą nie wykluczam, iż po prostu trafiłem na kiepski sezon turystyczny Dlatego zapraszam do dyskusji. W sumie myślę sobie, że w ten sposób możemy zrobić mapę zaludnienia szlaków



Temat: Warszawa - Warsaw
Witam,



| Łatwo sprawdzić, że w Polsce jest 5 miejscowości o tej nazwie.
| Wg mojej nawigacji 12.
Wg danych GUS 21 gmin w Polsce może się szczycić posiadaniem
miasta/wsi/osady/przysiółka/whatever o nazwie Warszawa.
http://www.fuw.edu.pl/~michalj/warszawa/warszawy.html


Michał,
nic nie rozumiem. :(
Adamów            | Powiat zamojski        | WOJ. LUBELSKIE
Biłgoraj          | Powiat biłgorajski     | WOJ. LUBELSKIE
Brenna            | Powiat cieszyński      | WOJ. ŚLĄSKIE
Frampol           | Powiat biłgorajski     | WOJ. LUBELSKIE
Kije              | Powiat pińczowski      | WOJ. ŚWIĘTOKRZYSKIE
Kijewo Królewskie | Powiat chełmiński      | WOJ. KUJAWSKO-POMORSKIE
Krasnobród        | Powiat zamojski        | WOJ. LUBELSKIE
Krasnopol         | Powiat sejneński       | WOJ. PODLASKIE
Krypno            | Powiat moniecki        | WOJ. PODLASKIE
Lipnica           | Powiat bytowski        | WOJ. POMORSKIE
Lniano            | Powiat świecki         | WOJ. KUJAWSKO-POMORSKIE
M. st. Warszawa   | Powiat m. st. Warszawa | WOJ. MAZOWIECKIE
Nozdrzec          | Powiat brzozowski      | WOJ. PODKARPACKIE
Orły              | Powiat przemyski       | WOJ. PODKARPACKIE
Osie              | Powiat świecki         | WOJ. KUJAWSKO-POMORSKIE
Pacanów           | Powiat buski           | WOJ. ŚWIĘTOKRZYSKIE
Raczki            | Powiat suwalski        | WOJ. PODLASKIE
Stara Kiszewa     | Powiat kościerski      | WOJ. POMORSKIE
Stopnica          | Powiat buski           | WOJ. ŚWIĘTOKRZYSKIE
Wolbrom           | Powiat olkuski         | WOJ. MAŁOPOLSKIE
Wronki            | Powiat szamotulski     | WOJ. WIELKOPOLSKIE

Widzę tu jedną Warszawę.
Możesz rozjaśnić?





Temat: Wiedźmin - tu gramy

Noc w większości przespaliście spokojnie. Obudziło was pianie koguta i krzątanina na dole karczmy. Wszyscy może poza Canardem są rześcy i wyspani. Zeszliście na dół całą grupą – Voung, Canard, Vilirid, Calanthe i nowo przybyła Neasa. Kiedy byliście już na dole zobaczyliście Zoltana i Munro rozmawiających z elegancko ubranym jegomościem.
-Witam. Jestem Regulus Antoni Ignacy von Dorns, grododzierżca tej wsi; strażnik prawa i zwyczajów. - Zwrócił się do was ów elegancko ubrany mężczyzna. - Ten o to tutaj Maćko Afridard – Wskazał głową karczmarza. – Zawiadomił mnie, że grupka nowo przybyłych podróżnych oszukała go na równowartość 150 orenów. - Canard domyślił się, że chodzi tu o jego oszustwo pierścieniem; ale oszustwem na pewno było także mówienie o 150 monetach. - Żeby pokryć szkodę, wasz majątek i konie został skonfiskowany. - Tutaj urzędnik zrobił przerwę, żeby do wszystkich dotarło co się właśnie stało. - Jednak ja jako władca tego miasta. – Słowo miasto było co najmniej przesadzone. - Jestem gotów ułaskawić was, jeżeli pomożecie naszej społeczności w pewnym problemie jaki nas nęka.
Nea, która uważała, że ta sprawa jej nie dotyczy skierowała się ku wyjściu z karczmy; drogę zasłonił jej oberżysta.
-Hola, hola panienko. Co prawda nie przybyłaś tutaj równo z nimi, ale biorąc pod uwagę, że przybyliście z tego samego kierunku i do tego przez niebezpieczny las Brokilon uważamy ze jesteście w zmowie i owa restrykcja dotyczy także ciebie.
Jegomość poprawił leżący na nim surdut i kontynuował.
-Od kilku dni oczekujemy transportu z żywnością, który powinien dotrzeć tutaj przed kilkoma dniami. Jako ze znają się państwo na wojaczce i jest z wami wiedźmin, życzę sobie, żebyście wyruszyli traktem prowadzącym nieopodal pola bitwy pod Brenną i sprawdzili czy nie napotkali trudności na szlaku. Jeżeli zgodzicie się wykonać owo proste – biorąc pod uwagę podroż przez uroczysko 'naprawdę proste' – zadanie wasz majątek zostanie wam zwrócony. - Po jego tonie zrozumieliście, że nie macie zbytniego wyboru.
-Czekam an waszą decyzję...

Clovisa obudził jeden z zakonników.
-Panie Clovis, jago że jest pan człowiekiem odważnym i posiada pan szczere serce mam do pana prośbę. Burmistrz wysyła grupę najemników, zęby sprawdzili czy coś złego nie spotkało kupców którzy zmierzają ku naszej wiosce. Jednak owa grupa ratunkowa składa się z osób nie będących, z naszego miasteczka i dlatego im nie ufam. Czy mógłby pan wyruszyć razem z nimi jako ochrona wysłana przez zakon i mieć na nich oko? Udostępnimy panu konia i potrzebny ekwipunek na tą wyprawę.




Temat: nazewnictwo w beskidzie małym
BREJNA – nazwa doliny w Beskidzie Małym, na terenie Ponikwi, zaczynającej się w centrum wsi, niedaleko kościoła, ograniczonej od wsch. Żarem, od zach. Palenicą, a od płd. Magurką Ponikiewską. Założycielami Ponikwi były wołosko-słowaccy pasterze, którzy około połowy XVI wieku osiedlili się w centrum obecnej Ponikwi, naprzeciw wylotu tej doliny i wypasali swe stada zapewne w okolicy Brejnej. Wzdłuż tej doliny w góry prowadziła jakaś ścieżka pasterska, która dała nazwę dolinie, obecnie unikatową w Beskidach. Początkowo pasterze dolinę tę zaczęli nazywać wołosko-rumuńskim słowem ”brina”, pochodzącym z tureckiego języka i oznaczającym wąską, górską ścieżkę – perć. Z biegiem czasu nazwa ta uległa niedużej zmianie.
Podobnie jest pochodzenie nazwy wsi Brenna w Beskidzie Śląskim A. Komoniecki wieś tę nazywa „Bryną”, a potok przepływający przez nią „Brynnicą". Oczywiście pochodzenie tych nazw jest takie same jak i ponikiewskiej Brejny, jednakże ich ewolucja bardziej je zniekształciła, także zarówno autorzy przewodników, jak i naukowcy doszukiwali się etymologii tych nazw w niemieckim słowie „brennen” = palić, wypalać i wyjaśniono, że jest to odpowiednik nazwy „Palenica”. Nikt nie podejrzewał, że wywody te są błędne, zważywszy na duże niemieckie wpływy językowe na terenie Śląska Cieszyńskiego. Jest też w Ponikwi potok „Brejnica”.

GROŃ, GRAPA – bardzo pospolita nazwa, spotykana w całych Beskidach i górach Słowacji, pochodzenia wołoskiego, oznaczająca mniejsze, kopulaste górki, występuje samodzielnie lub z przymiotnikiem (np. Czarny Groń). W środkowej Słowacji jest też górska rzeka Gron. Na terenie Słowacji nazwa Groń występuje w formie Gruń.

ISEPNICA – nazwa doliny i potoku w Beskidzie Małym, pochodzenia wołoskiego. Wołosko-rumuńskie słowo „istep” oznacza osadę, miejsce zamieszkałe. Tegoż pochodzenia są nazwy wsi: Istebnej w Beskidzie Śląskim i Izdebnika k. Lanckorony. W przypadku tej drugiej miejscowości dla ułatwienia wymowy pierwotne „t” przemieniło się w „d”, jednak pierwotna nazwa była „Istepnik” (dokument z 8.2.1362 r. cytowany na s. 426). Z czasem „p” przekształciło się w „b”. Podobne nazwy są raczej rzadko spotykane. Na Orawie na pn. zach. od Dolnego Kubina jest wioska pochodzenia wołoskiego „Istebne”, a koło Trenczyna nad Wagiem wieś „Istebnik" i wieś „Jistebnik” k. Taboru w Czechach. Również i etymologia wsi Stebnik k. Bardyjowa na Słowacji i k. Ustrzyk Dolnych jest podobna. W Radoczy k. Wadowic jest pastwisko, a w Targoszowie pole o nazwie „isep”. Taką też nazwę w średniowieczu nosiła wioska księstwa oświęcimskiego. W związku z nazwą wsi Izdebnik k. Lanckorony warto jeszcze zwrócić uwagę na to, że lustracja starostwa lanckorońskiego z 1765 r. wieś tę nazywa „Izdebniki”, a w 1849 r. pisarz Teodor Tripplin też pisze o „Izdebnikach”. Nie wiadomo skąd wzięła się liczna mnoga. Gdyby istniały Izdebnik Górny i Dolny byłoby zrozumiałe, ale takiego podziału nigdy nie było.
Zastanawiającym jest, jaką drogą z odległej Mołdawii lub Wołoszczyzny nazwa Istebnik mogła dotrzeć pod Kraków? Wieś ta istniała już w XIV, a może w XIII wieku, a więc wówczas, gdy jeszcze żadni wędrowni wałaszy pasterze nie docierali w te rejony. Wiadomo, że w Beskidach Zachodnich pasterze ci zaczęli pojawiać się najwcześniej z końcem XV i na pocz. XVI wieku. Widocznie jednak jakieś wołoskie wpływy językowe sięgały już we wczesnym średniowieczu na terenach Beskidu Małego. Podobne rozważania można rozpatrywać przy nazwie „Żar”.



Temat: Moje miasto.
Górki Wielkie

Informacje Ogólne

Województwo Śląskie
Powiat cieszyński
Gmina Brenna
Położenie 49° 47' N 18° 51' E

Liczba
mieszkańców
• liczba ludności ok.3500

Kod pocztowy 43-436
Tablice rejestracyjne SCI

Górki Wielkie - wieś sołecka w Polsce położona w województwie śląskim, w powiecie cieszyńskim, w gminie Brenna, położona u wylotu doliny Brennicy.

W latach 1975-1998 miejscowość położona była w województwie bielskim.

Górki zostały wymienione w spisie miejscowości Księstwa Cieszyńskiego już w 1305 r. Od 1417 r. władał nią szlachecki ród Pięćlatów. Podział na Górki Wielkie i Małe datuje się od XVI wieku. W roku 1521 wymienia się szlacheckie Górki Wielkie. Wieś od wieków była własnością kolejnych rodzin szlacheckich: Góreckich (1521-1697), Marklowskich (1734-1802), książąt cieszyńskich.

W 1929 na wzgórzu Bucze powstała Stanica ZHP, a następnie Centralna Szkoła Instruktorek ZHP. W samej wsi, niespełna 2 km dalej (Górki Sojka) działała Szkoła Pracy Społecznej ZHP. Do 1939 r. kierował nią twórca polskiego ruchu zuchowego, późniejszy żołnierz AK i wybitny pedagog Aleksander Kamiński (tablica pamiątkowa na budynku). W tym samym czasie organizował tu swoje młodzieżowe Uniwersytety Ludowe Józef Kret. W 1937 r., również na Buczu, rozpoczęła działalność druga w powiecie cieszyńskim Szkoła Gospodyń Wiejskich. Po II wojnie światowej oba obiekty harcerskie zajęto na cele lecznicze. Umieszczono w nich dziecięce sanatoria leczące choroby płuc i gruźlicę, które weszły później w skład Beskidzkiego Zespołu Leczniczo-Rehabilitacyjnego z siedzibą w Jaworzu. Sanatorium w Sojce zlikwidowano w 1999 r., natomiast Bucze od 2000 r. funkcjonuje jako samodzielny Dziecięcy Ośrodek Leczniczo-Rehabilitacyjny.

W 1922 dawny dwór Marklowskich zakupił i zamieszkał w nim wraz z rodziną Tadeusz Kossak ze słynnej rodziny artystów-malarzy. W dworze tym mieszkała i tworzyła jego córka, pisarka Zofia Kossak-Szczucka, 2. voto Szatkowska. Ostatnie mieszkanie pisarki w domku ogrodnika (od 1957 r.) zamieniono na poświęcone jej muzeum biograficzne, będące oddziałem Muzeum Śląska Cieszyńskiego w Cieszynie. Grób pisarki znajduje się na miejscowym cmentarzu, a na kościele i domu katechetycznym umieszczono pamiątkowe tablice.

W Górkach Wielkich urodził się Walenty Krząszcz (1886-1959) – nauczyciel wiejskich szkół, jeden z czołowych przedstawicieli cieszyńskiego pisarstwa regionalnego.

Zabytki

-Kościół parafialny pw. Wszystkich Świętych. Zbudowany został przez Góreckich zapewne w XVI w. Przebudowany w 1662 r. oraz kilkakrotnie odnawiany, zatracił większość cech gotyckich. Murowana, jednonawowa budowla, z silnie wydłużonym, półkoliście zamkniętym prezbiterium, posiada wystrój i wyposażenie barokowo-klasycystyczne. W murowanej bramce ogrodzenia płyta nagrobna Henryka Góreckiego herbu Kornicz, zmarłego w 1682 r. Obok kościoła cmentarz, na którym m.in. groby Zofii Kossak i jej męża Zygmunta Szatkowskiego (zm. 1976), a także Walentego Krząszcza.

-Dwór, zbudowany w 1781 r. staraniem Heleny Maksymiliany Marklowskiej, zakupiony po I wojnie światowej przez Tadeusza Kossaka, spłonął w czasie II wojny światowej (w 1945 r.). Z założenia dworskiego ocalał tzw. domek ogrodnika (obecnie Muzeum Z. Kossak), nieliczne zabudowania gospodarcze (dziś bardzo zniszczone) oraz wiodąca do nich aleja 200-letnich lip i dębów.

Ps: Może później wstawię zdjęcia.



Temat: Koniec studiów - i co dalej??
Panowie, wielkie dzięki za słowa otuchy! Macieju, miło mi Cię poznać, Kubo, Ciebie już znałem ze słyszenia (podobnie jak Jacka Rz.), ale teraz poznałem Cię już bliżej, wirtualnie Tak, macie rację, nie będę się bał pytać... Mój problem polega na tym, że mam chyba za dużo opcji w głowie...

Co do mojej Brennej - wiocha ma plusy i minusy. Plusem jest to, że ja tam tylko grywam w niedzielę i święta plus pogrzeby i śluby ekstra płacone przez ludzi (choć nie jest tego za dużo). Więc praktykę liturgiczną mam, a w tygodniu wybywam do Katowic na studia (jeszcze ten rok) i gram w tygodniu - pomagam qmplowi już czwarty rok w jednej z dużych parafii na obżeżach Katowic. Drugim plusem jest lokalizacja - Z Cieszyńskiego jest bliżej do Wiednia i Bratysławy niż do Warszawy czy Poznania! Do Katowic mam godzinę samochodem, do Krakowa póltora, a do Warszawy - jadąc bez przesadzania, średnim tempem jakieś cztery godz. Więc jedna z moich opcji: stanę na głowie żeby jakiś INSTRUMENT (a nie kolejny parapet) skręcić, zostaję na wsi, gram jak trza na tym fajnym instrumencie, jeżdżę dużo po koncertach, kursach itp., zahaczam się w szkole muzycznej... jak wspomniałem, koledzy i koleżanki z Akademii (nieźli z punktu widzenia organmistrzostwa) wstępnie podjęli się "wydłubania" powoli, w ciągu kilku lat, organów (mam kumpelę, która zbudowała pozytyw - to była jej praca dyplomowa, chce mi w tym pomóc, inni kumple też). minusy tej wiochy: Poza sezonem (koniec czerwca-pocz. września; Boże Narodzenie-Nowy Rok; ferie), kiedy tłoczno tu jak na Marszałkowskiej, nic tu się nie dzieje. Władze gminne dbają o swoje interesy, gminą rządzą skorumpowane układy i koteryjki (jakie to polskie ), szef wydziału kultury to facet, który nie zna się na żadnej sztuce, na spotkaniu z władzami powiatu co trzecie słowo mówił kur** lub podobne, jedyną rzeczą "kulturalną" na terenie gminy były do niedawna "koncerty" chałturkowe przy piwku i dyskoteki. Ostatnio to trochę ruszyło, proboszcz głównej parafii w Brennej Centrum zaczął organizować koncerty (w tym roku był m.in. prof. J. Gembalski) , ja w moim kościółku też organizuję kilka koncertów rocznie, ściągam rożnych artystów - w tym roku był np. u mnie dwa razy Chór Kameralny A.M. w Katowicach... przy okazji obozu szkoleniowo-wypoczynkowego, który im załatwiłem w naszym pięknym górskim kurorcie...
i w tym też widzę moje, za przeproszeniem "powołanie" (może to śmieszne, nie wiem...) - ożywiać kulturowo ten region i tę mieścinę.

Sorki, rozpisałem sie chyba za bardzo....

Druga opcja - studia podyplomowe, najlepiej za granicą, na dwa, trzy lata gdzieś wyjechać lub choć na rok ... na grę org., bądź muzykę kościelną, bądź IMPROWIZACJĘ ORG. - ten temat chyba mnie najbardziej pociąga i rajcuje.

Są jeszcze inne opcje, ale o nich na razie tylko cichutko myślę i staram sie je przemodlić i przemyśleć; może nie wszystkie są zbyt roztropne, ale kto wie.....

Na razie to tyle, czekam na dalsze komentarze i próby pomocy. Wszystkim z góry bardzo dziękuję...

Paweł S.



Temat: Najsławniejsze formacje kontynentu
TAMERSCY LANCKNECHCI

Mimo usilnych starań wielmożów i królewskiego wsparcia Temeria potęgą jeśli chodzi o kawalerię nigdy nie była. Brakowało dobrze wyszkolonych kawalerzystów i odpowiednich koni. Szczególnie zła sytuacja przedstawiała się w jeździe pancernej. Przywileje i ulgi wobec zakonów rycerskich, a zwłaszcza Zakonu Białej Róży tylko nieznacznie poprawiły sytuację. Ciągłe utarczki graniczne z Redanią, Kaedwen, Aedirn wymusiły na armii temerskiej powołanie formacji piechoty zdolnej do walki z kawalerią przeciwnika, jednocześnie wyrównującej niedostatki własnej jazdy.

Wszystko zaczęło się we wschodniej Temerii w czasie sławetnego konfliktu o Hagge. Niewielki konwój przemierzający Ellander transportował broń dla walczących oddziałów temerskich. W rejonie wsi Rogoż na konwój spadł atak lotnego oddziału jazdy z Aedirn. Dowódca konwoju krasnolud imieniem Muno Sigmusen nie stracił jednak głowy. Nakazał ustawić dwa wozy równolegle do siebie, a następnie przewrócić je tworząc dwie duże tarcze. W przerwach między nimi ustawił uszykowanych w czworobok żołnierzy i ciury obozowe uzbrojonych w broń z wozów. Szeregi zewnętrzne uzbrojone były w włócznie i gizarmy. Szeregi wewnętrzne uzbrojone w kusze. Frontalny atak jeźdźców załamał się pod kuszniczym ogniem. Atak w szyku luźnym również nie przyniósł rezultatu. Przewrócone po bokach wozy skutecznie chroniły boki Temerczyków. Wreszcie kawaleria ponosząc ciężkie straty wycofała się.

Uczestnikiem bitwy był wtedy nieznany jeszcze nikomu młody oficer, przyszły wojewoda - Bronibor. Ten nierówny bój zapadł mu w pamięć. Zaczął się zastanawiać czy tej taktyki nie można by zaadoptować na szerszą skalę. Uznał, że szeregi zewnętrzne powinny być lepiej opancerzone jako te bardziej narażone na kontakt z nieprzyjacielem. Dlatego zaproponował opancerzenie ich w zbroje płytowe typu 3/4 ( nie opancerzano goleni ). Dodatkowo żołnierz dostawał ciężki pawęż, który był rozstawiany na podpórkach, tuż przed walką. Właśnie dlatego nie opancerzano nóg. Dzięki temu mógł mając ręce wolne brać udział w walce używając nawet ciężkiej broni, np: dwuręcznego miecza. Od czterech do sześciu wewnętrznych szeregów stanowili kusznicy uzbrojeni w ciężkie kusze, ale za to lżej opancerzeni. Prowadzili oni ogień stosując rotację szeregów dzięki czemu strzelali w zasadzie ciągle. Tuż przed zwarciem z kawalerią ich miejsce zajmowali żołnierze uzbrojeni w broń drzewcową. Bronibor rozwijał także taktykę wykorzystania nowej formacji. W przypadku dużej przewagi liczebnej przeciwnika, lub braku własnej kawalerii temerscy lancknechci walczyli w oparciu o tabor wozowy. Wozy ustawiano w czworokąt tak by "zazębiały się" kołami ( "w schody" ). Dla pewności często skuwano je łańcuchem. Żołnierzy ustawiano na wozach co niwelowało przewagę wysokości jeźdźca. Zza osłony burt przeciwnik był rażony z kusz. Opracowano nawet specjalny typ wozu przystosowany właśnie do takiej walki. Swój chrzest bojowy formacja przeszła w bitwie po Chociebużem. "Ochotnicy temerscy" wsparli dążenia królowej Calanthe do objęcia władztwa nad Brugge. Wśród nich znaleźli się także lancknechci. Pod Chociebużem stanowili oni lewe skrzydło wojsk Calanthe. Pancerna jazda bruggeńska uderzyła na nich w szyku "w płot". Wynik był taki, że pierwsze szeregi zostały niemal rozstrzelane. Następne zdezorganizowane przez zwały trupów i rannych wpadły na las włóczni. Impet jazdy został wyhamowany. W ruch poszły ciężkie miecze topory i bojowe cepy. Tego dnia przestała istnieć kawaleria kopijnicza Brugge. Klęska była tak wielka, że król Venclav natychmiast poprosił o pokój. Jednakże to był dopiero początek błyskotliwej kariery temerskich lancknechtów. Zbliżały się przecież wojny z Nilfgaardem. Zbliżało się Sodden i Brenna.




Temat: Urlop w gospodarstwie agroturystycznym - dlaczego warto?
Wielu turystów rezygnuje z urlopu w zatłoczonych kurortach i wybiera się odpocząć na wsi. Agroturystyka staje się coraz bardziej popularna, powstają nowe obiekty agroturystyczne.

Wakacje na wsi mają wiele zalet. Turystów kusi przede wszystkim niska cena w porównaniu z pobytem w hotelach, czy pensjonatach.

Dużym plusem jest też zdrowe jedzenie, które oferowane jest w obiekcie. Posiłki przygotowywane są tylko z własnych płodów rolnych. Podczas takich wakacji można wypić mleka prosto od krowy, zjeść twaróg i masło domowej roboty, świeże jaja, swojską wędlinę i domowe konfitury. Coraz więcej polskich gospodarstw przestawia się na rolnictwo ekologiczne i stara się o certyfikat Europejskiego Centrum Ekologicznego (ECEAT).

Gospodarstwa agroturystyczne usytuowane są w czystym, nieskażonym otoczeniu, z dala od miast i dróg. Największą ofertę pobytów agroturystycznych mają: Beskidy, Kaszuby, Warmia i Mazury, Podlasie oraz Małopolska.

Zazwyczaj w gospodarstwach są bardzo funkcjonalne kwatery. Turyści mogą wybierać miejsca o różnym standardzie. W ofercie są kwatery, które poza sezonem użytkują domownicy, a także samodzielne mieszkania. Do celów agroturystyki właściciele adaptują strychy, stodoły, dawne młyny lub leśniczówki. Zagospodarowują też otoczenie, budują baseny, altanki, miejsca na grill, ognisko i boiska.

Większość miejsc nastawionych jest na wypoczynek rodzin z dziećmi. Prawie na wszystkich podwórkach znajdują się huśtawki i piaskownice. Są także gospodarstwa, które powstały specjalnie dla miłośników koni, wędkarzach, czy myśliwych. Istnieją też gospodarstwa, które mają oryginalne specjalności, jak: uprawa ziół, produkcja wina, trening chodzenia po rozżarzonych węglach, strzelanie z łuku lub loty balonem.

Zazwyczaj gospodarze są sympatyczni, otwarci i tworzą rodzinną atmosferę.

Beskidy oferują ciszę, spokój i zapewniają wędrówki po górach wśród drewnianych świątyń i łemkowskich wsi. Do najbardziej popularnych miejscowości wypoczynkowych należą: Ustroń, Krynica, Brenna, Zawoja i Wisła. Natomiast w Istebnej, Jaworzynce i Koniakowie, czyli beskidzkiej trójwsi można zobaczyć drewniane chałupy, owce na halach oraz słynne koronki. Już od wieków koronczarstwem zajmują się tam wszystkie gospodynie i nawet kilku gospodarzy. Atrakcją Rytro są ruiny zamku zbudowanego z łez księżnej Kingi, natomiast Komańcza skłania do refleksji u Nazaretanek, czyli w miejscu odosobnienia kardynała Stefana Wyszyńskiego.

Właściciele, w celu przyciągnięcia turystów, oferują oprócz łóżka wiele innych atrakcji. "Promyczek" w Brennej znany jest z doskonałej kuchni, natomiast Zajazd "U Brzezinów" w Cisownicy urządzono wokół chałupy z 1923 roku, w której znajduje się pełno starych sprzętów. Kukuczkowie w Istebnej prowadzą prawdziwe górskie gospodarstwo. Na zachodnim krańcu utworzono "Swystowy Sad", gdzie są huśtawki dla dzieci, w pokojach stare meble oraz pożółkłe fotografie, a na stołach konfitury. Wystrój wnętrza oraz kuchnia przypominają o dawnych łemkowskich właścicielach. Można również tam karmić kury i kozy, pomagać w pasiece, a także jeździć konno w Hańczowej.

Na rynku w Suchej Beskidzkiej znajduje się najsłynniejsza polska karczma, gdzie, jak głosi legenda, Pan Twardowski przegrał zakład z diabłem. Nazwy oferowanych potraw nawiązują do folkloru.

Na terenie Kaszub są góry, nadmorskie plaże, ciche jeziora, cieniste bory oraz liczne zabytki. Legenda mówi, że Pan Bóg tworząc świat, obdarowywał poszczególne krainy różnymi dobrami. Jednak o Kaszubach przypomniał sobie dopiero, gdy zakończył swoje dzieło. Wówczas z wielkiego worka wysypał to, co mu pozostało. Dlatego też Kaszubi dostali każdego bogactwa po trochu.

Współcześni Kaszubi już coraz rzadziej utrzymują się z uprawy roli i rybołówstwa, natomiast coraz częściej z turystów. Najlepiej przygotowane na turystów są Bory Tucholskie, gdzie znaleźć można mnóstwo kwater oraz wypożyczalnie sprzętu wodnego. Główne ośrodki wypoczynkowe Borów to Charzykowy i Swornegacie. Jednak najpiękniejsza i najcichsza jest Szwajcaria Kaszubska. Ostrzyce to 700-letnia miejscowość z ładnym kąpieliskiem. Organizowane są tam rejsy wycieczkowe po jeziorze.

Na Kaszubach, we Wdzydzach Kiszewskich znajduje się też najstarszy w Polsce skansen. Latem odbywają się tam pokazy plecionkarstwa oraz haftu. Obok skansenu jest minizoo i karczma "Wygoda" z kluskami ziemniaczanymi i racuchami drożdżowymi.

Na Podlasiu można samemu zrobić gliniany garnek lub miskę, wykuć podkowę na szczęście, wystrugać łyżkę, utkać wełniany chodnik lub upiec razowy chleb. Już za Białymstokiem zaczynają się lasy Puszczy Knyszyńskiej, gdzie znajdują się nostalgiczne wioski z warsztatami, jakich nigdzie indziej nie ma. W Czarnej Wsi Kościelnej zachowała się tradycyjna kuźnia.

W pobliżu Suwałk, w Piertaniach można upiec chleb. Natomiast we wsi Tartak jest gospodarstwo agroturystyczne, które uchodzi za prawdziwą akademię kuchni regionalnej. Mleko na masło trzeba nadoić samemu, a następnie ubić je w drewnianej maselnicy. W okolicach Janowa wyrabiane są dwustronne wełniane tkaniny. Można też spróbować swoich sił w tkaniu.
zamknij
Darmowy hosting zapewnia PRV.pl : cowboarabolqj, radio.bomba, elektro-leszczyny, zespol.olesnica, death-wolves
Dziel sie multimediami na Patrz.pl